sobota, 11 października 2014

"Jakiego eyelinera Pani używa?", czyli o vlogerkach makijażowych słów kilka.



We wrześniu dwa lata temu byłam na praktykach z języka angielskiego w szkole podstawowej. Miło sobie wspominam ten czas, jako że miałam szczęście i nie dość, że trafiła mi  się fajna opiekunka, to jeszcze miałam naprawdę fajne klasy. Na jednej lekcji z grupą dziewczyn z klasy czwartej, gdy nauczycielka wyszła z sali na dosłownie dziesięć minut, uczennice zasypały mnie nietuzinkowymi pytaniami.

- Proszę Pani, a czym pani robiła te kreski na oku? Eylinerem czy kredką do oczu?

W tym momencie każdy dobrze wyszkolony nauczyciel powiedziałby, że to nie jest temat dzisiejszej lekcji, ale że były to jedne z moich pierwszych zajęć, odpowiedziałam: 

- Eee… Eylinerem.

- Och, a jakim?? Takim w pędzelku czy takim innym?

- Yyy, w pędzelku…?

- A jakiej firmy? Sephora, Rimmel?

W tym momencie wydukałam, że „eyliner dostałam i nie pamiętam, jaka to była firma” i wróciłam do tematu lekcji. Nigdy więcej podczas praktyk nie nakładałam bardziej widocznego makijażu, a już na pewno nie malowałam oczu eyelinerem.

Jest to jedna z historyjek które opowiadam w gronie znajomych, ale ostatnio dała mi trochę do myślenia. Bo dziewczynki, które pytały się mnie o rodzaje eyelinerów były w czwartej klasie podstawówki, a ja wtedy jeszcze nie wiedziałam co to jest maskara. Podobnie było w gimnazjum; krzywym okiem patrzyłam na dziewczyny, które regulowały sobie brwi i malowały swoje rzęsy. Uważałam wtedy, że jest coś z nimi nie tak, i że jestem za mądra na malowanie twarzy (jakby makijaż miał cokolwiek wspólnego z urodą).

Swoją przygodę z makijażem nie zaczynałam od gazet typu Bravo. Zaczynałam, jak chyba większość dziewczyn w dzisiejszych czasach, dzięki internetowi. Żeby być bardziej dokładnym, nauczyłam się mniej więcej ogarniać to, co nazywam twarzą, dzięki youtubowi. 

Gdzieś pomiędzy pierwszą a drugą klasą liceum odkryłam tak zwane beauty gurus, czyli dziewczyny na youtube zafascynowe makijażem i co dzięki niemu można osiągnąć. To dzięki nim nauczyłam się, jak nakładać podkład (ok, zawsze nakładałam podkład palcami, ale to dzięki „dziewczynom z youtube’a” zainwestowałam w porządniejszy pędzel do podkładu), jak używać korektora czy różu. Jako, że lubię dzielić się ze światem dobrymi, przydatnymi rzeczami, oto przed wami drodzy czytelnicy, moje ulubione dziewczyny z youtube’a, które sprawią, że będziecie chciały malować soje brwi (przysięgam, wszystko się zmieniło gdy odkryłam magię brwi. Nie tylko zmieniają wygląd twarzy, ale jeszcze przy odrobinie wprawy można im nadać kształty które komplementują naszą twarz. Ja to nazywam magią).

ESSIEBUTTON


EssieButton to dwudziestoczteroletnia blogerka i vlogerka z Kanady, która od czterech lat mieszka w Anglii ze swoim chłopakiem Aslanem (tak, Aslanem. Dostał imię po lwie), swoim psem Reggie’m. Wraz ze swoją szczęśliwą rodzinką żyje w Londynie, robiąc videa o ulubionych kosmetykach i czasami vloguje (czyli włącza kamerę gdy gdzieś wychodzi albo po prostu gada do niej, opisując i pokazując widzą swój dzień). Znalazłam ją w odmętach YouTube’a już parę ładnych miesięcy temu i strasznie podoba mi się styl jej filmów: są zabawne, luzackie  i ładnie zrobione. Dzięki Essie kupiłam mój ulubiony podkład Bourjois Healthy Mix, odkryłam trwałość lakierów Essie (które, wbrew nazwie, nie są sponsorem jej filmów) i strasznie podoba mi się to, że Essie stawia na bardziej naturalny makijaż, który można nosić na co dzień. 

 
 





HEYYCLAIRE


O Claire Marshall mogę pisać wiersze (dosłownie), bo jest jedną z moich ulubionych, jeśli nie ulubionych, vlogerek. Trzydziestoletnia (tak, dobrze przeczytaliście, Claire skończyła w tym roku trzydzieści lat) jest Amerykanką o Koreańskich korzeniach, i kocham w niej wszystko, poczynając od stylu który jest bardzo charakterystyczny, po jej tatuaże i filmy. Claire nie stara się podpasować pod swoją publiczność jak wielu innych vlogerów, i nie kieruje swoich filmów do jednej grupy wiekowej.  Claire tworzy filmy które są charakterystycznie zedytowane, rzetelne i co by tu więcej mówić. Dzięki niej zaczęłam chociaż trochę bardziej dbać o moje puszące się wiecznie włosy i coraz częściej używam cieni do oczu.





CLOTHESENCOUNTERS 


Clothesencounters czyli Jennifer Im to bardziej kanał modowy niż makijażowi, ale Jen świetnie prezentuje i to i to. Ma niezwykły dryg to ciuchów którego strasznie jej zazdroszczę, jak i odwagę by nosić niektóre ze swoich ubrań. Odkryłam clothesencounters już chyba jakiś rok temu, dzięki filmowi o tym jak przetrwać na uczelni i od tego momentu jestem jej subskrybentem i cóż, wielbicielką. Jen nauczyła mnie, że można nosić czerń od stóp do czubek głowy bez wyglądania jak goth wannabe ani dziwadło. 






SOOTHINGSISTA


Soothingsista czyli Stephanie Villa to kolejna vlogerka której jestem fankom. Nie tylko dziewczyna ma styl do pozazdroszczenia, jest też najlepszą przyjaciółką Jennifer Im, ma świetne niebieskie włosy, potrafi zrobić bezbłędną, rewelacyjną kreską i więcej niż raz chciałam mieć tyle odwagi co ona. Dzięki Stephanie odrobinę mniej boję się czerwonych ust i całej uwagi jaką na mnie sprowadzają, a mój eyeliner stał się bardziej precyzyjny odkąd robię go podobnie jak ona robi w swoim tutorialu. 
Poza tym, zawsze zaczyna swoje filmy od "Hey y'all" co jest niesamowicie urocze.






LISA ELDRIGE

 
Co mogę powiedzieć o Lise Eldrige? Jest to profesjonalistka, a kiedy mówię „profesjonalistka” mam na myśli „maluje sławne osoby i ogólnie jest fajna”. Jedną z jej klientek jest Kate Winslet, robiła makijaż na pokazy takich projektantów jak Sonia Rykiel czy Moschino i… prowadzi własny kanał na Youtube, gdzie nie tylko pokazuje jak robić dany makijaż, ale rozmawia o kosmetykach ogólnie jak i o sprawach z makijażem związanych. Ma filmy o tym, jak zmywa makijaż, jak robi masaż twarzy i co najważniejsze, nie tylko używa produktów w wyższych półek: rozumie, że jej widownia to osoby, których nie stać na dziesięć szminek od Chanel czy Diora i w swoich filmach prawie zawsze wspomina o tańszych alternatywach. Mi bardzo przypadło do gustu jej film o masażu twarzy, który od niedawna staram robić codziennie.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz