piątek, 31 października 2014

Ile słów mam napisać?, czyli co to NaNoWriMo.



Niektórzy z was pewnie mają w głowie Historie prze duże „H”. Historie, które opowiadacie sobie jadąc tramwajem do szkoły czy pracy, Historie, do których tworzycie bohaterów, światy. Historie te zawsze kiedyś chcieliście powiedzieć, ale jedna bardzo ważna rzecz wam w tym przeszkadzała: życie. Nie macie na nie czasu, nie jesteście pewni swoich możliwości pisarskich.
Jednym zdaniem: Historie te żyją tylko i wyłącznie w waszej głowie.

Nie uważacie, że najwyższy czas je spisać?

Na wasze szczęście, istnieje coś takiego ja National Novel Writing Month, czyli w skrócie NaNoWriMo. W 1999 roku pisarz Chris Baty zaczął cały projekt z kilkoma uczestnikami. Rok później cała akcja przesunęła się na Listopad i wzięło w niej udział prawie 140 uczestników z krajów innych niż USA. W tym samym roku ruszyła też strona: http://nanowrimo.org

Ale, o co właściwie chodzi i dlaczego o tym piszę?

Bo NaNoWriMo to takie wyzwanie, które stawiasz sam sobie, drogi czytelniku. Przed dniem pierwszego listopada rejestrujesz się na wyżej wymienionej stronie, które jest zupełnie darmowa, i nadajesz tytuł swojej książki, jak i jej gatunek. O co chodzi z książką i dlaczego mam coś nazywać, pytasz się? Ano, to właśnie jest twoje wyzwanie: napisanie powieści, 50 tysięcy słów w miesiąc.
Dam Ci teraz chwilę, żeby przyjrzeć się tej liczbie. 50 tysięcy. 50 000. Pięćdziesiąt tysięcy słów w miesiąc.

Nieosiągalne? Oczywiście, że tak!

Ja usłyszałam o NaNo w roku 2011 i pomyślałam, że jest to pomysł fantastycznym. Miałam w planach napisanie kilku książek, ale jakoś nigdy tak naprawdę nie zasiadłam i cóż, nie napisałam ich. Teraz, gdy znalazłam stronę NaNo, która wraz z aktualizacją liczy słów oblicza ci, jak szybko piszesz, ile jeszcze słów brakuje ci do 50 tysięcy, określa czas zakończenia twojej książki w obecnym tempie to stwierdziłam, że hej, w końcu może mi się udać. 

I mój Boże, jak bardzo się myliłam.

50 tysięcy słów dla kogoś takiego jak ja przed pierwszym NaNo wydawało się liczbą gigantyczną. Przecież tyle słów ma Hobbit Tolkiena! On tego w miesiąc nie pisał!



 Jednak wraz z moją pierwszą porażką – dobrnęłam ledwo do 25 tysięcy – odkryłam kilka bardzo ważnych rzeczy. Pisanie jest trudne. Pisanie jednak czasami jest łatwe i przychodzi mi bez problemu. Pisanie to niekiedy ciężka praca, szczególnie, gdy nagle trzeba pisać prawie 2 tysiące słów codziennie. 

Pisanie jednak to jedna, wielka, rozkoszna frajda. Nie ma nic lepszego od uczucia, gdy nagle wszystko, co do tej pory się pisało nagle MA SENS i układa się w jedną, wielką całość.
Nawet, jeśli nie macie pomysłu, bohaterów, ani nawet historii, to nic. W roku 2012 stwierdziłam: „Ok, będę pisała książkę o wilkołakach.” Bohaterów miałam ledwo co zaznaczonych (przez całe NaNo myliłam ich imiona), wymyślony miałam tylko koniec i kilka poszczególnych scen, i co? Książkę skończyłam równo 30 listopada z liczbą słów przekraczającą 51 tysięcy słów.
 Napisałam więcej, niż 50 tysięcy słów. Popłakałam się, gdy zaktualizowałam licznik i strona pogratulowała mi zwycięstwa. Bo jeśli dasz radę napisać 50 tysięcy: jesteś zwycięzca. Nie łączy się to z jakimiś niezwykłymi nagrodami, ot dostajesz specjalny banner i kilka zniżek na programy pisarskie.

A satysfakcja jest tak przeogromna, że warta jest wszystkich trudów. 

Tak, więc zapraszam was do rejestracji. Jak nie w tym roku, to w przyszłym. 

(Warto jeszcze wspomnieć, że swoje powieści/zbiory opowiadań czy cokolwiek chcecie pisać, zapisujecie na własnych urządzeniach, bowiem strona NaNo niczego nie zapisuje.)

Otwórzcie swoją kreatywność. Sprawdźcie, jak piszecie pod presją, pod którą piszą prawdziwi pisarze. A przede wszystkim bawcie się znakomicie, a gdy wygracie swoje pierwsze NaNoWriMo, chwalcie się tym wszystkim. W końcu nie każdy piszę książkę, z początkiem, środkiem i zakończeniem w miesiąc. 



1 komentarz:

  1. Cam melduje się, że jest tu i czyta wpisy. A co :D

    OdpowiedzUsuń