niedziela, 23 lutego 2014

Książki Young Adult które zaczęłam czytać, a których wy nie powinniście kończyć


Odkąd na światowym runku pojawił się „Twilight” Stephanie Meyer, półki księgarń dosłownie uginają się pod ilością YA novels. YA novels to skrót od Young Adult novels, czyli tak zwanych książek dla osób, które są dorosłe, czyli mają te 18 lat skończone, ale jeszcze nie są na tyle dorosłe, by nazywać je dorosłymi (masło maślane, ale wiecie, o co mi chodzi, prawda?). Osobiście powiedziałabym, że głównymi odbiorcami książek YA są osoby między 17 a 21 rokiem życia.
I książki YA istniały na długo przed „Twilightem”. Seria „Pamiętnik księżniczki” to właśnie książki Young Adult. Tak samo jest i z serią o „Plotkarze”. Jednak to właśnie po hicie Meyer książki te niemalże zalały rynek a wśród nich wiodły i wiedzą prym romanse paranormalne (paranormal romanse). I niektóre z nich są naprawdę dobre.
Ale nie o nich jest ten post, o nie. Ten post jest o książkach, które są złe, albo nudne, albo posiadają to magiczne dwa w jednym: są i złe i nudne.
Bowiem, drodzy czytelniczy, mam jedną, żelazną zasadę: jeśli książka nie wciągnie mnie do rozdziału trzeciego, no może i nawet czwartek, to koniec. Zamykam okładkę i odkładam ją na miejsce, bowiem nie chcę i nie będę marnować czasu na coś, co mnie w ogóle nie interesuje i co jest w stanie mnie zanudzić.
Oto przed wami lista książek, które zaczęłam czytać abyście wy tego nie zrobili

       „Splintered” A.G. Howard
Bardzo lubię odniesienia do „Alicji w krainie czarów” i zawsze jestem ciekawa książek, które w jakiś sposób do Alicji nawiązują. Okładka mi się spodobała, a streszczenie brzmi bardzo interesująco:  matka Alyssy od dawna jest w szpitale psychiatrycznym, bowiem słyszy ona głosy. I nie są to zwykłe głosy, ale kobieta uważa, że potrafi rozmawiać z roślinami i małymi robakami. Alyssa może z tym żyć, jednak gdy sama zaczyna owe głosy słyszeć, postanawia udać się na wyprawę, by naprawić błędy swojego przodka,  Alice Liddell, tej samej, która zainspirowała „Alicję w krainie czarów”.
Obiecano mi horror i groteskę, jednak, jeśli dobrze pamiętam, dobrnęłam mniej więcej do rozdziału czwartego, gdy się poddałam. Nie podobała mi się główna bohaterka, a bohater w którym się kochała też nie był fantastyczny. W dodatku streszczenie mówi o trójkącie miłosnym, bowiem w krainie czarów Alyssa powinna poznać tajemniczego i seksownego Morfeusza.
Problem w tym, że gdyby ta książka była lepiej napisana, gdyby bohaterka była odrobinę mniej samolubna, może i doszłabym do tego fragmentu i może dostałabym moją groteskę i horror. Zadziałała jednak zasada trzech rozdziałów, i odłożyłam książkę.

       „The Collector” Victorii Scott
Synopsis jak zwykle brzmi interesująco: Dante Walker jest przystojny, seksowni,  fajny i co najważniejsze, on o tym wie. Ma też najlepszą pracę na świecie, bowiem jest zbieraczem dusz. I, oczywiście, jest w tym najlepszy. Aż do momentu, w którym musi zabrać duszę Charlie Cooper w ciągu najbliższych dziesięciu dni. I wszystko byłoby dobrze, gdyby książka nie była przewidywalna i nudna jak flaki z olejem. Naprawdę. Zatrzymałam się na rozdziale trzecim, i z ciekawości przeskoczyłam do trzech ostatnich stron (czasami tak robię) i wiecie co? Dalej wiedziałam, o co chodzi, a to rzecz straszna. Czemu? Bo gdy wiem, o co chodzi w ostatnich trzech stronach, czytając tylko trzy pierwsze rozdziały, mam wrażenie jakby cała książka była zwykłym laniem wody. Jakby była o niczym.

        „Miasto Kości” Cassandry Clare
Pomijając fakt, iż jest to książka napisana przez plagiatorkę (patrzcie moje poprzednie posty), nie jest ona ani oryginalna ani nawet fajna. Fakt, opisy są całkiem niezłe, ale historia? Jakby ktoś wziął Harry’ego Pottera, dodał demony a zamiast różdżek miecze i sztylety. Zastanawiałam się, czy nie brnąć dalej do momentów z Magnusem, magiem biseksualnym (chyba jest bi, ale nie jestem pewna), ale dałam sobie spokój. Nie będę marnować czasu na coś, co może nie być autorki.



       „Tak wygląda szczęście” Jennifer E. Smith
Jedna z tych książek, które sprawiają, że chcesz zrobić facepalma. Graham Larkin jest nastoletnią, utalentowaną gwiazdą filmową i pewnego dnia wysyła przez przypadek maila do Ellie O'Neill, i nagle nastolatkowie zaczynają mówić o wszystkim pod słońcem. Graham odkrywa, że kolejny film będzie kręcił w miejscowości Ellie, ale ta za wszelką cenę unika rozgłosu i prasy… Brzmi nawet dobrze, gdyby nie nudne wykonanie, nudni bohaterowie i ogólna nierealność całej książki.



    „One” Leigh Ann Kopans
W świecie, w którym posiadanie dwóch mocy czyni cię super-człowiekiem, nie posiadanie żadnej czyni cię zwykłym śmiertelnikiem, ale gdy masz tylko jedną moc, jesteś dziwadłem. Jesteś Jednym (tytułowym One). Główna bohaterka nie ma dwóch mocy, ma jedną: może lewitować metr lub dwa nad ziemią, i musi wrócić do normalnej szkoły dla śmiertelników (i och, jaki to jest horror, wrócić od zwykłych ludzi)
Nigdy nie czytałam książki, w której bohaterka miała aż tak niską samoocenę. Matko Boska no, ręce opadają. Nigdy nie czytałam YA w której autor używa tak dużo słów na określenie „małe”.  Poza tym, świat stworzony przez autorkę jest nudny, bohaterka jest nudna, wszystko jest, niestety, nudne. 

„Born Wicked” Jessica Spotswood
Tą książkę zaczęłam czytać dzięki ładnej okładce i ciekawemu synopsisowi. W wiosce Cate Cahill wszyscy wiedzieli, że ona i jej młodsze siostry są ekscentryczne. Są za ładne, zbyt dobrze wyedukowane jak na swój wiek, nie mają wielu przyjaciół. Gdy zmarła matka Cate, ta obiecała, że będzie broniła swoje siostry, bowiem wszystkie są czarownicami. A to oznacza, że jeśli dowiedzą się o tym księża z Bractwa, albo skończą w szpitalu dla obłąkanych, albo umrą bardzo młodo.
Synopsis i sam pomysł tajemniczego bractwa, które rządzi całym państwem jest bardzo intrygującym, ale ta książką jest nudna jak flaki z olejem. Tak samo jak w przypadku „The Collectora” z rozdziału trzeciego śmignęłam na cztery ostatnie strony i dalej wiedziałam, o co chodzi. Żadnego zwrotu akcji, który zaparłby mi dech w piersiach. Nuda, nuda, nuda.

5 komentarzy:

  1. "YA novels to skrót od Young Adult novels, czyli tak zwanych książek dla osób, które są dorosłe, czyli mają te 18 lat skończone, ale jeszcze nie są na tyle dorosłe, by nazywać je dorosłymi (masło maślane, ale wiecie, o co mi chodzi, prawda?).Osobiście powiedziałabym, że głównymi odbiorcami książek YA są osoby między 17 a 21 rokiem życia. " -> Taki opis pasowałby chyba bardziej do gatunku New Adult, YA to raczej typowa literatura młodzieżowa, i ja bym zakres wiekowy określiła jako 15-18 lat (choć oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby czytały ten typ literatury osoby starsze).
    Co do reszty posta to się nie ustosunkuję, bo z omówionych książek czytałam tylko "Miasto kości", i to już dość dawno temu. Zresztą, ja akurat wyznaję inną zasadę - jeśli już zaczęłam książkę to kończę ją, choćby nie wiem co (choć niekoniecznie za pierwszym podejściem). Po prostu zbyt często zdarzało się, że powieść która średnio mnie wciągnęła na początku później się rozkręcała (to samo mam z wieloma serialami). Przez to jestem jednak dość ostrożna w sięganiu po kolejne pozycje - zawsze najpierw czytam co najmniej kilka opinii, aby się upewnić, że to coś dla mnie - na pewno nie uda się w 100% odsiać książek nie w moim guście bądź po prostu słabych, ale na pewno można ograniczyć ich liczbę do minimum. Ale co czytelnik, to inne podejście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. New Adult, z tego co pamiętam, to bardziej książki których głównymi bohaterami są osoby między 21 a 25 rokiem życia, lecz mogę się mylić bowiem nigdy NA nie czytałam. Co do YA Novels, znaczna, jeśli nie większa, liczba czytelników to osoby sporo powyżej 16 roku życia, przynajmniej na portalach typu goodreads.com
      Ja niestety nie jestem w stanie przeczytać czegoś, co mi się po prostu nie podoba. Szkoda czasu, bo jeśli coś nie wciąga już na początku, to ja w przynajmniej 90% jestem pewna, że nie wciągnie mnie dalej.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Oooo jak dobrze, że nie skusiłam się na tego pięknego pana na okładce The Collector;) Dzięki za uprzedzenie

    Pozdrawiam i przy okazji zapraszam do zapoznania się z moją autorką wesołą twórczością;)
    http://www.granatowetrampki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie można kupić książkę "One" Leigh Ann Kopans ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można ją chyba kupić tylko przez zagraniczne księgarnie, Ebay albo Amazon.

      Pozdrawiam
      Kubek

      Usuń