niedziela, 23 lutego 2014

Książki Young Adult które zaczęłam czytać, a których wy nie powinniście kończyć


Odkąd na światowym runku pojawił się „Twilight” Stephanie Meyer, półki księgarń dosłownie uginają się pod ilością YA novels. YA novels to skrót od Young Adult novels, czyli tak zwanych książek dla osób, które są dorosłe, czyli mają te 18 lat skończone, ale jeszcze nie są na tyle dorosłe, by nazywać je dorosłymi (masło maślane, ale wiecie, o co mi chodzi, prawda?). Osobiście powiedziałabym, że głównymi odbiorcami książek YA są osoby między 17 a 21 rokiem życia.
I książki YA istniały na długo przed „Twilightem”. Seria „Pamiętnik księżniczki” to właśnie książki Young Adult. Tak samo jest i z serią o „Plotkarze”. Jednak to właśnie po hicie Meyer książki te niemalże zalały rynek a wśród nich wiodły i wiedzą prym romanse paranormalne (paranormal romanse). I niektóre z nich są naprawdę dobre.
Ale nie o nich jest ten post, o nie. Ten post jest o książkach, które są złe, albo nudne, albo posiadają to magiczne dwa w jednym: są i złe i nudne.
Bowiem, drodzy czytelniczy, mam jedną, żelazną zasadę: jeśli książka nie wciągnie mnie do rozdziału trzeciego, no może i nawet czwartek, to koniec. Zamykam okładkę i odkładam ją na miejsce, bowiem nie chcę i nie będę marnować czasu na coś, co mnie w ogóle nie interesuje i co jest w stanie mnie zanudzić.
Oto przed wami lista książek, które zaczęłam czytać abyście wy tego nie zrobili

       „Splintered” A.G. Howard
Bardzo lubię odniesienia do „Alicji w krainie czarów” i zawsze jestem ciekawa książek, które w jakiś sposób do Alicji nawiązują. Okładka mi się spodobała, a streszczenie brzmi bardzo interesująco:  matka Alyssy od dawna jest w szpitale psychiatrycznym, bowiem słyszy ona głosy. I nie są to zwykłe głosy, ale kobieta uważa, że potrafi rozmawiać z roślinami i małymi robakami. Alyssa może z tym żyć, jednak gdy sama zaczyna owe głosy słyszeć, postanawia udać się na wyprawę, by naprawić błędy swojego przodka,  Alice Liddell, tej samej, która zainspirowała „Alicję w krainie czarów”.
Obiecano mi horror i groteskę, jednak, jeśli dobrze pamiętam, dobrnęłam mniej więcej do rozdziału czwartego, gdy się poddałam. Nie podobała mi się główna bohaterka, a bohater w którym się kochała też nie był fantastyczny. W dodatku streszczenie mówi o trójkącie miłosnym, bowiem w krainie czarów Alyssa powinna poznać tajemniczego i seksownego Morfeusza.
Problem w tym, że gdyby ta książka była lepiej napisana, gdyby bohaterka była odrobinę mniej samolubna, może i doszłabym do tego fragmentu i może dostałabym moją groteskę i horror. Zadziałała jednak zasada trzech rozdziałów, i odłożyłam książkę.

       „The Collector” Victorii Scott
Synopsis jak zwykle brzmi interesująco: Dante Walker jest przystojny, seksowni,  fajny i co najważniejsze, on o tym wie. Ma też najlepszą pracę na świecie, bowiem jest zbieraczem dusz. I, oczywiście, jest w tym najlepszy. Aż do momentu, w którym musi zabrać duszę Charlie Cooper w ciągu najbliższych dziesięciu dni. I wszystko byłoby dobrze, gdyby książka nie była przewidywalna i nudna jak flaki z olejem. Naprawdę. Zatrzymałam się na rozdziale trzecim, i z ciekawości przeskoczyłam do trzech ostatnich stron (czasami tak robię) i wiecie co? Dalej wiedziałam, o co chodzi, a to rzecz straszna. Czemu? Bo gdy wiem, o co chodzi w ostatnich trzech stronach, czytając tylko trzy pierwsze rozdziały, mam wrażenie jakby cała książka była zwykłym laniem wody. Jakby była o niczym.

        „Miasto Kości” Cassandry Clare
Pomijając fakt, iż jest to książka napisana przez plagiatorkę (patrzcie moje poprzednie posty), nie jest ona ani oryginalna ani nawet fajna. Fakt, opisy są całkiem niezłe, ale historia? Jakby ktoś wziął Harry’ego Pottera, dodał demony a zamiast różdżek miecze i sztylety. Zastanawiałam się, czy nie brnąć dalej do momentów z Magnusem, magiem biseksualnym (chyba jest bi, ale nie jestem pewna), ale dałam sobie spokój. Nie będę marnować czasu na coś, co może nie być autorki.



       „Tak wygląda szczęście” Jennifer E. Smith
Jedna z tych książek, które sprawiają, że chcesz zrobić facepalma. Graham Larkin jest nastoletnią, utalentowaną gwiazdą filmową i pewnego dnia wysyła przez przypadek maila do Ellie O'Neill, i nagle nastolatkowie zaczynają mówić o wszystkim pod słońcem. Graham odkrywa, że kolejny film będzie kręcił w miejscowości Ellie, ale ta za wszelką cenę unika rozgłosu i prasy… Brzmi nawet dobrze, gdyby nie nudne wykonanie, nudni bohaterowie i ogólna nierealność całej książki.



    „One” Leigh Ann Kopans
W świecie, w którym posiadanie dwóch mocy czyni cię super-człowiekiem, nie posiadanie żadnej czyni cię zwykłym śmiertelnikiem, ale gdy masz tylko jedną moc, jesteś dziwadłem. Jesteś Jednym (tytułowym One). Główna bohaterka nie ma dwóch mocy, ma jedną: może lewitować metr lub dwa nad ziemią, i musi wrócić do normalnej szkoły dla śmiertelników (i och, jaki to jest horror, wrócić od zwykłych ludzi)
Nigdy nie czytałam książki, w której bohaterka miała aż tak niską samoocenę. Matko Boska no, ręce opadają. Nigdy nie czytałam YA w której autor używa tak dużo słów na określenie „małe”.  Poza tym, świat stworzony przez autorkę jest nudny, bohaterka jest nudna, wszystko jest, niestety, nudne. 

„Born Wicked” Jessica Spotswood
Tą książkę zaczęłam czytać dzięki ładnej okładce i ciekawemu synopsisowi. W wiosce Cate Cahill wszyscy wiedzieli, że ona i jej młodsze siostry są ekscentryczne. Są za ładne, zbyt dobrze wyedukowane jak na swój wiek, nie mają wielu przyjaciół. Gdy zmarła matka Cate, ta obiecała, że będzie broniła swoje siostry, bowiem wszystkie są czarownicami. A to oznacza, że jeśli dowiedzą się o tym księża z Bractwa, albo skończą w szpitalu dla obłąkanych, albo umrą bardzo młodo.
Synopsis i sam pomysł tajemniczego bractwa, które rządzi całym państwem jest bardzo intrygującym, ale ta książką jest nudna jak flaki z olejem. Tak samo jak w przypadku „The Collectora” z rozdziału trzeciego śmignęłam na cztery ostatnie strony i dalej wiedziałam, o co chodzi. Żadnego zwrotu akcji, który zaparłby mi dech w piersiach. Nuda, nuda, nuda.

wtorek, 18 lutego 2014

Marta Kisiel i jej "Nomen Omen"



Mój związek z Polską fantastyką można śmiało kreślić fejsbukowym „skomplikowane”. Z jednej strony bardzo ją lubię, bo nie tylko pokazała mi, że to co Polskie jest dobre, ale dzięki niej przeszłam na tak zwany „kolejny lewel”. Odłożyłam Harry’ego Pottera, którego nigdy nie zapomnę, i oddałam wszystkie „Pamiętniki księżniczki” Meg Cabot do biblioteki. Z drugiej jednak strony Polska fantastyka pokazała, jak można zmarnować naprawdę dobry warsztat (Ćwiek) i jak zarobić na pisaniu o rzeczach bardzo podobnych (Pilipiuk).

Polska fantastyka jak niemalże wszystko, nie jest tylko i wyłącznie czarno biała. Są książki wybitne, takie o których się nie zapomina (saga o Wiedźminie), są książki fajne, które pozostaną w pamięci (pierwsze dwa tomy Kłamcy, „Zakon krańca świata” Kossakowskiej), są również książki takie, które są do przeczytania na jeden raz, by potem je odstawić na półkę („Kłamca 4. Kill'emm all” i dużo innych rzeczy napisanych przez Ćwieka i Pilipuka). Najnowsza książka Marty Kisiel, „Nomen omen”, jak i jej debiut „Dożywocie” znajdują się u mnie w kategorii drugiej. Osobiście uważam, że jako debiut „Dożywocie” jest książką idealną, bowiem nie tylko jest zabawna i jest swoistym czaso-umilaczem, ale jest jedną z tych książek, które się przyjemnie wspomina. Nie inaczej jest i z „Nomen omenem”.

Główna bohaterka, Salka Przygoda (tak naprawdę to Salomea Klementyna Przygoda, wyobrażam sobie jak traktowali ją w podstawówce, biedactwo), w końcu wyprowadza się od rodziców. Znajduje pracę w księgarni mieszczącej się w podziemiach Uniwersytetu Wrocławskiego, mieszka u niezbyt miłej starszej pani, które co drugi bądź trzeci dzień z zimnej kobiety zamienia się w latającą po domu w koronach i różowych ubrankach starszą panią. Nie ma studiów, pracuje ciężko, a wszystko to by uciec od swoich rodziców i od brata, który dzieli się światem każdą jej porażką. Niby nic niezwykłego, nieprawdaż? Wszystko pięknie, gdyby nie fakt, że już w prologu rodzony brat Salki, na którego wszyscy wołają Niedaś, nie próbował jej utopić w Odrze. 

Nomen omen” brzmiał trochę jak „Dożywocie”: główny bohater przeprowadza się do nowego domu, pełnego dziwnych lokatorów. Jednakże w debiucie Kisiel chodzi bardziej o dom, to akcja jej drugiej powieści nie skupia się na miejscu zamieszkania Salki. Mieszkańcy są może i dziwni, bowiem trzeba zaliczyć do nich również i papugę, ale można się tego było domyśleć. Dopiero w połowie książki, tuż zanim bohaterowie poznali prawdę, domyślałam się czym albo kim są właścicielki domu z latającym zwierzęciem domowym, co było naprawdę miłe. Autorka daje czytelnikowi tyle ile trzeba, by sam się domyślił. Dodajmy do tego lekkie dialogi i bardzo ładnie opisy, i mamy książkę dobrze napisaną i taką, którą czyta się z przyjemnością. Jedynym mankamentem w moim odczuciu było niekiedy zachowanie Salki. Na jej miejscu parę razy walnęłabym jej brata ostro po twarzy.

Mimo iż „Nomen omen” nie było tak zabawne i urocze jak „Dożywcie”, jednak miał swój czar i urok, który zostaje rzucony na czytelnika już po pierwszym akapicie. Nie pozostaje mi nic, tylko czekać na kolejne powieści od Marty Kisiel, a możecie być pewni, że od czasu do czasu będę sprawdzała, czy nie szykuje czegoś nowego. 


Tytuł: Nomen Omen
Autor: Marta Kisiel
Rok: 2014
Wydawnictwo: Uroboros
Cena: 39.90

poniedziałek, 10 lutego 2014

Jak napisać bestseller? To proste!

Drodzy pisarze i pisarki: czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak pisze się bestsellery? Czy są jakieś reguły, których trzeba się trzymać? Jakieś obowiązkowe wątki? Jeśli tak, to idealnie trafiliście, bowiem za chwil kilka przedstawię wam subiektywną listę rzeczy, które każdy bestseller Young Adult novel (i nie tylko) powinien mieć. Zaraz obok punktów, będę w nawiasach podawać bestsellery, w których owy punkt jest widoczny. A więc, zaczynajmy!





1.       Wasza bohaterka powinna być „inna niż wszystkie dziewczyna”. Co właściwie znaczy ta fraza? Ano, „inna niż wszystkie dziewczyny” oznacza, że bohaterka nie powinna się interesować rzeczami którymi interesują się „wszystkie dziewczyny”. Moda? A fe! Makijaż? Kogo to interesuje! Oczywiście, że wszystkie dziewczyny na całym świecie interesują się modą i kosmetykami! Ale nie wasza bohaterka, ona powinna być... inna! Nie powinna się malować, a tusz do rzęs to dla niej czarna magia, i to dosłownie. „Wszystkie inne dziewczyny” które chcą wyglądać dobrze są złe i puste. (Twilight, The Mortal Instruments i wiele innych)

2.       Wasza bohaterka jest, jak to się mówi po angielsku „special snowflake”, czyli jedyna w swoim rodzaju. Z punktu pierwszego wynika, że nie ubiera się w rzeczy modne, a kosmetyki są dla niej nieznane. Oczywiście, jest jedyna w swoim rodzaju, bowiem jest ona jedyną dziewczyną, która nie chodzi na całonocne imprezy, czyta do poduszki Edgara Alana Poe i w ogóle. Jest taka inna i odmienna od normalnych dziewczyn. (The Mortal Instruments, Divirgent, The Girl of Fire and Thorns, Unspoken)

3.       Aby wasza bohaterka była interesująca, obowiązkowo powinna być „the chosen one”, czyli Wybraną. Tylko ona może dokonać jednej niesamowicie ważnej rzeczy, która może ocalić świat. Jest to jedna z tych rzeczy, jaka wyróżnia ją od innych dziewczyn (Twilight, The Mortal Instruments, Divirgent, Shadow and Bone, The Iron King, House of Night series, Twilight, Parasol Protectorate)

4.       Oczywiście wasza książka powinna posiadać swojego własnego „bad boy’a”, czyli tego jednego męskiego bohatera, który jest tajemniczy i mroczny, i chodzi w skórach (opcjonalne, ale cokolwiek czarnego w zupełności wystarczy. Jeszcze lepiej, aby był bez koszulki chociażby w jednej scenie!). Najlepiej, żeby miał jedne z najlepszych tekstów w całej książce i podczas wymawiania ich był niesamowicie seksowny. Główna bohaterka powinna poczuć do niego niewytłumaczalne coś. Dodatkowy plus, jeśli bohater ma motor, który używa. (The Mortal Instruments, Divirgent, 1-800-Where-R-You series)

5.       Główna bohaterka dzięki pomocy głównego „niegrzecznego chłopca” albo zwykłego acz przystojnego faceta, który jest również jej potencjalną miłością, powinna nauczyć się ową moc kontrolować. Oczywistym jest fakt, że to mężczyzna musi jej pokazać, jak ową moc kontrolować i jak się nią posługiwać, bowiem ona sama nie da rady. Dodatkowy punkt za to, jeśli bohater pomaga bohaterce z ową wielką mocą się ukryć (Twilight, Divirgent, The Mortal Instruments)

6.       Jeśli chcecie napisać książkę, która dzieję się w przyszłości zniszczonej przez wojnę, wasza bohaterka powinna być głównym opiekunem i żywicielem rodziny, bowiem ma młodsze rodzeństwo a jej rodzice nie są w stanie/nie żyją i nie ma kto się zająć młodszą siostrą/bratem (Angelfall, The Hunger Games, The 5th Wave)

7.       Wasza bohaterka powinna być niezwykle inteligentna i/lub odważna. (Prodigy, Angelfall, The Hunger Games, Parasol Protectorate, niemalże każda książka Young Adult)

8.       Żeby wasza bohaterka była jeszcze bardziej interesująca, powinna mieć interesująco brzmiące, jeśli nie zwyczajnie dziwne, imię (The Raven Cycle, The Hunger Games, The Mortal Instruments, Lunar Chronicles)

9.       Wampiry i wilkołaki są nadal niezwykle popularne, więc wrzućcie je do swoich książek! Sławę również zdobywają pół-smoki i syreny! (Twilight, The Mortal Instruments, Seraphina, Of Neptun, Firelight)

10.   Wiecie, co jeszcze jest popularne? Steampunk! Włóżcie swoje bohaterki w sukienki z epoki Wiktoriańskiej i dajcie im niesamowite maszyny zrobione ze śrubek i starych zegarków! (The Infernal Devices, The Lunar Chronicles, Parasol Protectorate)

11.   Osoby o karnacji innej, niż biała? Osoby, które nie pochodzą z Anglii i Ameryki? TO ONI ISTNIEJĄ?

12.   Skoro ustaliliśmy, że osoby o karnacji innej niż biała nie istnieją, możemy dać jedną, maksymalnie dwie osoby homoseksualne. Mogą, ale nie muszą na końcu skończyć ze sobą. Mogą być najlepszym przyjacielem/przyjaciółką głównej bohaterki, zdecydowanie powinni jej pomagać i doradzać niczym Gandalf Biały. Powinni, aczkolwiek jest to opcjonalne, mieć tragiczną przeszłość. (The Mortal Instruments)

13.   Skoro wykluczyliśmy osoby o ciemnej karnacji i z trudem zrobiliśmy jednego bohatera o innej orientacji, w naszej książce nie powinny występować osoby z nadwagą. Albo inwalidzi. Nikt nie chce czytać książek o inwalidach i grubych ludziach. (większość książek Young Adult)

14.   Mężczyzna, z którym na samym końcu nasza bohaterka odjedzie w stronę zachodzącego słońca powinien być niezwykle przystojny (każda książka Young Adult).

15.   Po co tworzyć jedną książkę? Trylogie są teraz w modzie! A po trylogiach prequele których akcja dzieje się w tym samym świecie i sequele! Albo jeszcze lepiej. Napisz serię książek, około ośmiu czy siedmiu, których historię rozwlekłaś/rozwlekłeś z planowanych dwóch do ośmiu! (Game of Thrones, The Mortal Instruments, The Infernal Devices, The Iron Fey, The Bane Chronicles, The Dark Artifices, The Wicked Powers)

16.   Żeby wasza książką była bestselerem, powinnyście być Amerykanami/Anglikami/Australijczykami. Ogólnie, językiem w którym się porozumiewacie na co dzień powinien być język angielski.

17.   Wasza bohaterka/bohater ma brata/siostrę? Świetnie! Macie bohatera na kolejne trylogię! (The Iron Fey)


18.    I najważniejsze: czym jest książka Young Adult bez wspaniałego trójkąta miłosnego? (Twilight, Shadow and Bone, The Mortal Instruments, Prodigy, Anna and the French Kiss)

Jeśli wasza książka zawiera w sobie więcej, niż pięć z powyższych punktów, gratulację! Stworzyłeś oryginalnego bestsellera!

Sarah Addison Allen



Czasami jest tak, że po skończeniu książki, przez pewien czas pamiętamy jej bohaterów, miejsca w których dzieje się akcja, czy ogólne wrażenie, jakie pozostawiła w nas książka. Niekiedy wracamy do historii, albo zastanawiamy się nad nią długo po zamknięciu stronic.

Niektóre książka pozostawiają po sobie ten charakterystyczny smak na języku, jakbyśmy zaraz mieli zacytować całe fragmenty. Takie książki pozostają z nami na bardzo, bardzo długo. Z kolei niektóre książki to zapachy i smaki, które unoszą się wokół nas niczym wspomnienie.

Takie są książki Sary Addison Allen. Sarah urodziła się i wychowała w Asheville w Północnej Karolinie i jak większość pisarzy wychowała się wśród książek. W 2007 zadebiutowała pierwszą swoją powieścią „Magiczny ogród” (w Polsce książka wyszła w 2008 roku).  Wydała łącznie sześć książek, a ostatnią „Lost Lake” w 2014 roku.

Książki Allen są jak wspomnienie z dzieciństwa, mimo iż głównymi bohaterami nie są wcale dzieci. Allen pisze o kobietach, a każda z jej książek ma więcej niż jedną bohaterkę. Najczęściej losy głównej bohaterki splatają się w opowieścią innych kobiet. I tak jak w „Magicznym ogrodzie” Claire Waverley, kobieta która zamieniła talent magiczny (bowiem mówi się iż wszystkie kobiety z rodu Waverley posiadają magiczny talent) w dobrze prosperujący biznes cateringowy, jej losy splatają się z historią jej siostry Sydney, która mimo iż za wszelką cenę chciała uciec z ich rodzinnego miasteczka, musi wracać czy wręcz uciec z powrotem wraz ze swoją córką. Dodajmy do tego szczyptę magii, zaczarowaną jabłoń w ogrodzie sióstr Waverley i dostajemy książkę, która pachnie, smakuje i zostaje przez czytelnika zapamiętana.
W książkach Allen, które są nazywane „bajkami dwudziestego pierwszego wieku”, jest dużo magii, ale nie jest to jej typowy rodzaj. Nie ma w nich żadnych czarów wypowiadanych przez bohaterów, są jednak magiczne eliksiry. Magia Sary Addison Allen to bardziej magia miejsc i rzeczy, jak chociażby jabłoń z „Magicznego Ogrodu”. 

Co bardzo ważne jest u Sary, to nie tylko jej bohaterowie, ale relacje jakie ze sobą utrzymują. I jak w „Magicznym Ogrodzie” Clarie nie jest na początku przychylna swojej siostrze, koniec końców pozwala jej zostać w domu ich babci. W „Słodkim zapachu brzoskwini” bardzo ważny jest związek babć głównych bohaterek, które mimo upływu lat nadal ukrywają sekret zakopany głęboko w korzeniach tytułowej brzoskwini.

Powiedzieć, że jestem fanką twórczości Allen, to jakby powiedzieć, że „Harry Potter” to seria mojego dzieciństwa, czyli fakt oczywisty. Czytając książki w oryginalne, czuję na czubku języka smak deserów a moja skóra jest sucha pod wpływem upałów jakie mają miejsce w powieściach Allen. Jej styl opisywania uczuć, rzeczy i miejsc jest tak niesamowity, że mam ochotę przycisnąć swojego Kindle’a mocno do twarzy i wziąć głęboki oddech. No i ma jedne z ładniejszych okładek, jakie widziałam i dlatego właśnie w poście wstawiłam okładki angielskie.
W Polsce wyszyły cztery z sześciu książek Allen i jak podaje mi empik.com tylko dwie są dostępne. Naprawdę warto poznać twórczość Amerykanki, bowiem raz przeczytana książka zrobi wam smaka na więcej.

Wydane w Polsce:

Tytuł: Słodki zapach brzoskwiń
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Rok wydania: 2012
Cena: 14,90
"W innych okolicznościach ucieszyłoby ją to. Rozkoszowałaby się widokiem wstawionej Paxton, której całe życie było po prostu doskonałe; która ciągle sprawiała, że inne kobiety czuły się gorsze. Patrzyłaby z satysfakcją na pannę idealną wykładającą się jak długa. gdyby nie fakt, że otaczali ją pijani i agresywni mężczyźni.
Do niedawna Willa i Paxton starały się ze wszystkich sił, by nie wchodzić sobie w drogę. Wydawało im się, że dzieli je wszystko. Do momentu, kiedy tajemnica sprzed lat zmusiła je do wspólnego działania.
Czy Willa i Paxton będą potrafiły pozbyć się swoich uprzedzeń?
Czy istnieje prawdziwa kobieca przyjaźń? Taka, która buduje mosty i burzy mury? "





  Tytuł: Słodki świat Julii
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Rok wydania: 2012
Cena: 14,90
"Podobno przyznałaś się, że pieczesz ciasta z mojego powodu...
 Julia zawsze zostawia szeroko otwarte okna, kiedy piecze ciasta. Słodkim aromatem wypieków stara się zagłuszyć cierpkie wspomnienie nieszczęśliwej miłości i przyciągnąć do domu przyjaciół.Sawyer już od dziecka nie mógł się oprzeć magii tego zapachu. Powiedział o tym Julii tuż przed tym, jak złamał jej serce. Teraz pragnie ją odzyskać. Czy to możliwe, że ciasta, które Julia wciąż piecze, świadczą, że ona nadal pamięta o tym, co ich łączyło?
Czy to uczucie da się jeszcze ocalić?"





Tytuł: Królowa Słodyczy
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2010 
Cena: ?
"Sympatyczna, doprawiona szczyptą magii, opowieść z życia mieszkańców pewnego miasteczka. Okrąglutka Josey stroni od ludzi i ma słabość do słodyczy, które ukrywa w szafie. A tak bardzo chciałaby podobać się Adamowi - listonoszowi! Nieoczekiwanie wprowadza się do niej Della, kelnerka, mająca problemy z partnerem. Także Chloe przeżywa trudne chwile po zdradzie Juliana. Wszystkie trzy łączy zaskakująca tajemnica z przeszłości... Pełna słodyczy (dosłownie) historia o tym, jak zdobyć pewność siebie i prawdziwą miłość."





Tytuł: Magiczny Ogród
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2008
Cena: ?
"Urokliwa powieść obyczajowa o kobietach, wspierających się nawzajem wobec niespodzianek losu, utkana z przeczuć, emocji  i... czarów. Kobiety z rodziny Waverley od pokoleń obdarzone są bowiem magicznymi talentami, a w ich ogrodzie rośnie czarodziejska jabłoń, mająca wpływ na ludzi. Gdy w życiu Claire, jej siostry i siostrzenicy pojawiają się kłopoty, będą musiały skorzystać ze swych niezwykłych umiejętności... Bezpretensjonalna, ciepła i optymistyczna historia o miłości i sile rodzinnych więzi, przypominająca klimatem Smażone 
zielone pomidory."