niedziela, 26 stycznia 2014

Nieprzyjemnym przypadek Cassandry Clare, czyli kradzież tuż pod waszymi nosami.



Takie małe przypomnienie: można coś lubić, ale również można być wobec tej rzeczy, albo autora, bardzo krytycznym.

(Otwieramy puszkę Pandory, jej!)

Nie lubię Cassandry Clare. Na wstępie przyznam się, że „Miasto Kości” obejrzałam z bólem, książki nie byłam w stanie przeczytać do końca. W tym poście nie chcę oceniać stylu pisania pani Clare, chcę tylko przybliżyć wam świadomość, że autorka ta ma wiele rzeczy na sumieniu.
Zacznijmy od początku.

Jakieś dziesięć czy dziewięć lat temu bardzo były popularne fan ficki do Harry’ego Pottera. Mówię tutaj o popularności w stylu „Każda osoba w anglojęzycznym fandomie wie, kim jesteś, a pod twoimi dziełami fani zostawiają setki komentarzy. Ogólnie, jesteś w fandomie wyrocznią i wzorem do naśladowania.”

Jedną z takich wyroczni była właśnie Cassandra Clare, która pisała ficki skupione na Draco Malfoy’u (oraz fan fiction z incestem, czyli intymnym związkiem między członkami rodziny, w tym wypadku był to związek między Ronem a Ginny Weasley).  Jej prace były umieszczane na portalu fanfiction.net i były niesamowicie popularne, otrzymywała pod nimi setki komentarzy.
Niestety, tutaj pojawia się pierwszy problem.

Na fan fickach się nie zarabia. Po prostu, nie. Są to prace od fanów dla fanów, za które nikt nie dostaje pieniędzy. Nikt nie proponuje autorowi fan ficka, że da mu dwieście dolarów aby ten napisał kolejne dziesięć tysięcy słów. Cassandra Clare jednak zarabiała na pisaniu ficków.  Umieściła informację, że rzekomo ją „okradli” i „splądrowali dom” i  ukradli jej komputer/ laptop i kolejnej części „The Draco Trylogy” nie będzie przez dłuższy czas. Przypadkowo również umieściła swój… adres domowy. W niedługim czasie otrzymała (ponoć) kilka laptopów oraz wsparcie finansowe ze strony fanów (powinnam tutaj zaznaczyć, że była wtedy już dorosłą osobą i miała pracę).
Niby nigdy nic. Ale potem wśród fandomu Harry’ego Pottera gruchnęła niesamowita wiadomość: Cassandra Clare jest plagiatorką.

W moim poprzednim poście, który ma już dwa lata, wiele osób komentowało, że „powinnam się odczepić od Cassandry, bo ona się inspirowała i nie można wymyślić już niczego oryginalnego”. Z oba tymi stwierdzeniami będę się sprzeczać. Sama będąc pisarką, ja i chyba wszystkie osoby które piszą, uważają za plagiat za najgorszą rzecz, jaka może się zdarzyć. Dla niewiedzących, według Encyklopedii PWN plagiat to: „przywłaszczenie cudzego utworu, pracy naukowej, dzieła artystycznego itp., także zapożyczenie z cudzych dzieł podane jako własne i opublikowane pod własnym nazwiskiem; według prawa polskiego jest przestępstwem.”Innymi słowy, jest to kradzież.
I to właśnie zrobiła Cassandra Clare. Ale zacznijmy od początku.

Fanfiction.net nigdy nie radziło sobie dobrze z wykrywaniem plagiatu, i w tej kwestii polegało na czytelnikach. Jeśli ktoś zauważył plagiat w jakimś ficku, zgłaszał to do administratora, a ten albo kasował dane dzieło albo kontaktował się z autorem. Pewnego dnia, niemalże całe „The Draco Trylogy” zostało usunięte z fanfiction.net bez żadnego słowa i nikt nie wiedział dlaczego. Nawet sama Cassandra rzekomo nie dostała żadnego powiadomienia ze strony administratora. Mówię rzekomo, ponieważ administrator twierdzi, że owo wyjaśnienie wysłał. A prace zniknęły dlatego, gdyż jedna z czytelniczek stwierdziła, że niekiedy całe akapity w pracach Cassandry wyglądały bardzo znajomo. Zrobiła więc niemałe dochodzenie śledcze i stwierdziła, że duża czesć pracy Cassandry jest zwykłym plagiatem. Zostawiła komentarz pod fickiem z stylu „Wiesz, ten i ten akapit wygląda bardzo znajomo, masz go z tej i tej książki, nieprawdaż?” jednakże, tajemniczym trafem nikt na owy komentarz dziewczynie nie odpowiedział. Zgłosiła więc sprawę do administratora fanfiction.net a ten usunął owego fan ficka.
I w tym momencie posypały się gromy z jasnego nieba. „Przecież Cassandra pisała, że inspirowała się Pamelą Dean i Buffy the Vampire Slayer, wiec czemu usuwacie jej prace?! Pisała o tym na początku każdego rozdziału!!” pisali jej rozzłoszczeni fani (jak i sama Cassandra). Jednakowoż, „inspiracja” nie jest tym samym co „plagiat”. Jak najprościej wytłumaczyć różnicę? Ot, wyobraźcie sobie, że czytacie niesamowitą książkę, że wspaniałym głównym bohaterem i myślicie sobie „Och, ten bohater jest wspaniały. Ma na nazwisko Black, więc stworzę bohatera o tym samym nazwisku żeby uczcić pierwowzór, ale który będzie wyglądał i zachowywał się inaczej.” Plagiat będzie wtedy, jeśli pomyślisz „Och, jaki wspaniały bohater. Zmienię mu imię z Syriusza na Samuela, ale wszystko inne, łącznie z wyglądem, opisem zachowania i historią zostawię takie samo, jak w pierwowzorze. Przepiszę jeszcze parę akapitów opisów z książki, zmieniając może co dziesiąty wyraz według mojego wymysłu, i podpiszę jako swoją pracę. Tak. To niezły pomysł.”
I tak też zrobiła Cassandra. Nie dość, że podała złą trylogię, którą się „inspirowała”, to jeszcze przepisywała wtedy dialogi  z popularnego  wtedy „Buffy the Vampire Slayer” i przypisywała jej swoim bohaterom. BtVS nie było zresztą jedynym serialem, który Cassandra plagiatowała.
I co najlepsze, nigdy się do plagiatu nie przyznała ani za niego nie przeprosiła.
Teraz zróbmy krok w czasie o kilka lat. Cassandra Clare wydaje właśnie „Miasto Kości” pierwszy tom ze swojej serii. Jednak nieliczni, którzy zachowali na komputerach kopię „The Draco Trylogy”, bowiem Cassandra usunęła ją ze wszystkich stron, na których ją publikowała, znaleźli parę istotnych rzeczy. Po pierwsze, niektóre opisy i dialogi są plagiatem jej własnego ficka (który był plagiatem innych prac). Po drugie, bohaterowie są niemalże odbiciem bohaterów, którym Cassandra opisywała w swoich fickach. Więc w Jace’sie można dopatrzyć się wiele z Draco, Clary przypomina Ginny z ficków. Co by tego było mało, w samej historii można dopatrzyć się wiele podobieństw między „Miastem Kości” a serią o Harrym Potterze. Valentine to Voldemort, poplecznicy Valentine to nikt inny niż Śmierciożercy Rowling a mundane to inne słowo na mugola.  

Cassnadra Clare niedługo wydaje ostatnią książkę z serii „The Mortal Instruments” i według portalu goodreads.com ma w planach jeszcze trzy trylogię z tego świata. Pozostaje jednak pytanie: czy możemy być pewni, że nie przemyciła do swoich książek splagiatowanych rzeczy? Odpowiedź na to pytanie brzmi: nie możemy. Cassnadra do plagiatu nigdy się nie przyznała, a osobom które wywlekają plagiat na światło dziennie grozi prawnikami. Jedną z blogerek próbowała nawet wywalić z uniwersytetu.
Drodzy czytelnicy, w tym momencie macie wybór. Możecie zignorować fakt, że Cassandra kradła pomysły innych ludzi, i możecie dalej pozwolić jej na tym zarabiać. Albo możecie sięgnąć po inne książki, lepiej napisane, które plagiatem na pewno nie są. Sama polecam „Legendę” Marie Lu, „Angelfall” Susany Ee, „Cień i kość” Leigh Bardugo czy „Córka dymu i kości” Laini Taylor.

Po linki do artykułów po angielsku odsyłam do mojego poprzedniego posta o Cassandrze. Co do bloga, powinnam go reaktywować w niedługim czasie. W roku poprzednim przeczytałam całkiem sporą ilość książek i przydałoby się co nieco o nich napisać ;)


19 komentarzy:

  1. Ja ciągle uważam, że powinno się to nagłaśniać,a zachowanie takie jak jej piętnować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj!
    Pamiętam, że komentowałam twój poprzedni post na temat plagiatorstwa Cassandry Clare, lecz wtedy... cóż, nie całkiem akceptowałam bardzo oczywistą prawdę. Nie minęło aż tak dużo czasu, bo niecały rok, ale zdążyłam zmienić swoje stanowisko w tej sprawie. Popieram Cię.
    Zdaje mi się, że nie potrafiłam pogodzić się z tym, że autorka mojej ulubionej serii może być atakowana. Ale teraz wprost nie mogę znieść Cassandry Clare. Niewiele zmieniło się co do mojego postrzegania serii jako takiej, bo wciąż ją bardzo lubię (może bardziej z sentymentu niż obiektywizmu) i wciąż jej częścią są moje dwie ulubione postaci, ale przechodząc do sedna...
    Co sprawiło, że moje poglądy uległy takiej zmianie? Otóż, post zamieszczony na Tumblrze przed paroma miesiącami, który miał na celu, hmm, "ostrzeżenie" przed znęcaniem sie w Internecie, czy coś w ten deseń. O ile zniosłam cios jakim była wiadomość o plagiacie, to nie mogę - po prostu NIE MOGĘ - wybaczyć hipokryzji.(możesz ten, hmm, artykuł?, przeczytać tu: http://cassandraclare.tumblr.com/post/33442496804/october-is-anti-bullying-month-on-hiatuses-and-hate)
    W ten też sposób poszperałam trochę i wszystko, co znalazło się w tym poście i nawet więcej jest prawdą.
    Powielanie schematów przez Clare widać też w szóstej i ostatniej (jestem zmuszona powiedzieć "na szczęście") części serii Dary Anioła. Mówiąc na marginesie, nad tymi książkami musiał pracować sztab świetnych tłumaczy, bo zamaskowali braki w posługiwaniu się językiem tej pisarki - co w oryginalnej, angielskiej wersji było niestety rażące.
    W każdym razie, dwa razy się zastanowię zanim położę swoje dłonie na którejkolwiek z kolejnych książek Cassandry (a zapowiedziała ich dużo, ZA DUŻO).
    Bardzo dobry post.
    Pozdrawiam.
    PS. "Angelfall" faktycznie jest fantastyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ten post na tumblrze nie jest jej pierwszym przykładem hipokryzji.

      Cieszę się, że mój post przynajmniej przysłużył się jednej osobie!

      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Nie wiem jak było, jest, będzie ale nie zamierzam rezygnować z książek pani Clare, ponieważ mam ich już kilka za sobą i uważam je za świetne. Z chęcią do nich wracam i czekam na kolejne tomy.
    Możliwe że ktoś uzna mój komentarz za wypowiedź ,, typowej, nastoletniej fanki " , ale cóż przepraszać nie będę - takie jest moje zdanie ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt Ci nie każę oddawać wszystkich książek Cassandry, ale trzeba być świadomym, że nie wszystko co stworzyła, stworzyła od podstaw, sama.

      Pozdrawiam!
      Kubek

      Usuń
  4. Ostatnio coraz częściej słyszy się o tych plagiatach, co jest w ogóle nie do pomyślenia, ludzie albo są zbyt głupi albo zbyt leniwi. Ja twierdzę, że jeśli ma się splagiatować czyjeś dzieło, to najlepiej w ogóle nie brać się za pisanie. Albo się pisze swoje historie albo żadne.
    Co do konkretnego przypadku z panią Clare - cóż, przyznam, że czytałam jej Miasto Kości i książka mnie nie porwała. Bardziej wciągnął mnie Zmierzch, nawet sięgnęłam po kolejne części, niestety w przypadku Darów Anioła - już nie. Według mnie historia przez nią opisywana jest po prostu niewystarczająca. W tych czasach naprawdę trudno znaleźć powieść, która będzie oryginalna i dobra, a takich niestety coraz mniej. Cały czas wydawane są książki fantasy, każda ma taki sam schemat, czarownice, wampiry, wilkołaki - to już naprawdę zaczyna się robić nudne. Nie wiem jak to jest z panią Clare, bo Harry'ego Pottera nie czytałam, kolejnych części Miasta Kości również, ale cała sprawa wygląda podejrzanie.
    PS. ja również polecam "Legendę" Marie Lu, przecudowna trylogia, od siebie dodam jeszcze "Więźnia Labiryntu", "Przez burze ognia", "Mroczne Umysły", "Pożeracz snów" i również "Enklawa" jest dosyć ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o Clare i Pottera to ilość podobieństw między dwoma książkami jest tak duża, że nie można po prostu, moim zdaniem jej ignorować. Ja też nie przebrnęłam przez pierwszą część Miasta Kości, a zaczęłam ją czytań nawet za nim dowiedziałam się o plagiatach.
      Co do schematów: istnieją i będą one istnieć zawsze. Jednak można je zrobić w sposób interesujący i oryginalny, albo w bardzo, bardzo schematyczny :)

      Co do polecanych książek: ślicznie dziękuję, część z nich na pewno przeczytam! :)

      Pozdrawiam serdecznie
      Kubek

      Usuń
  5. Kurczę, dobrze wiedzieć...
    Nigdy nie uważałam Cassandry za szczególnie dobrą autorkę. Dary Anioła miały powtarzalną fabułę, a nawet pojawiło się kiedyś porównanie dwóch fragmentów z DA i MK (o tym, że Simon jest szczurem, a ojciec Lighwoodów robakiem - http://www.goodreads.com/topic/show/1277086-connections -message 17). I teraz to już nie jest dla mnie tylko zabawna rzecz, która przeszła w rodzinie z pokolenia na pokolenie, tylko... kopiowanie. Cóż, przeczytałam szóstą część DA po angielsku. Ostatnio czytam tak wiele książek i widać, kiedy tłumacz naprawia,a kiedy rujnuje wszystko. W DA zdecydowanie naprawia.
    Dziękuję Ci za napisanie tego wszystkiego (btw, masz bardzo lekkie pióro więc chyb zacznę obserwować :D). Została mi do przeczytania jedynie niewydaną jeszcze Lady of Midnight... teraz się łamię czy ją czytać, czy nie, bo chociaż jak już pisałam nigdy mi się aż tak nie podobał styl pisania CC, to trudno byłoby mi odłożyć lekturę- wszystkie serie są ze sobą powiązane postaciami, które przeskakują z jednej w drugą i chciałabym wiedzieć co będzie dalej.
    Tak czy siak - dobrze wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz wiedzieć, co się dzieje z bohaterami po skończeniu serii, czeka cię ciężki orzech do ugryzienia, bo jeśli mnie pamięć nie myli, Clare ma już zaplanowane cztery kolejne trylogie, z których wszystkie dzieją się w świecie Shadowhunter :D

      Czytanie książek po angielsku było tym, co otworzyło mnie na zupełnie nowy rynek i zupełnie nowe serie, których w Polsce nie ma i raczej nie będzie (pisałam o tym trochę w notce o Badass Female Hero). Skoro mówisz, że Polskie tłumaczenie ratuję Cassandrę, to wierzę na słowo, bo nie mogłam przebrnąć nawet przez Miasto Kości :D

      Pozdrawiam!
      Kubek

      Usuń
  6. Czytałam całe " The Draco Trylogy". Bardzo żałuję, że przetłumaczone zostało jedynie półtora książki, jednak wersja angielska także bardzo fajnie się czyta. Nie powiem, czy są plagiatowane, bo nie czytałam tych innych dzieł bądź ich nie oglądałam.
    Przeczytałam za to wszystkie 6 części Darów Anioła i 3 Mechanicznych Maszyn.
    Sama napisałaś, że " Plagiat będzie wtedy, jeśli pomyślisz „Och, jaki wspaniały bohater. Zmienię mu imię z Syriusza na Samuela, ale wszystko inne, łącznie z wyglądem, opisem zachowania i historią zostawię takie samo, jak w pierwowzorze. Przepiszę jeszcze parę akapitów opisów z książki, zmieniając może co dziesiąty wyraz według mojego wymysłu, i podpiszę jako swoją pracę. Tak. To niezły pomysł.”" Pisanie więc, że Valentine to Voldemort i tak dalej według mnie jest błędne. Zauważ, że w większości takich książek jest ktoś zły, ma "fanów", ma wrogów, jest też jakiś dobry bohater, zakochuje się w pewnej dziewczynie, pokonują zło i żyją długo i szczęśliwie. Czy to także jest plagiat z jakiś bajek?
    Jakoś nie przypominam sobie, żeby w Harrym Potterze Ginny okazała się siostrą Harry'ego, a jej ojciec złym człowiekiem pragnącym sprowadzić demony na świat i zniszczyć Ministerstwo...
    Jace także nawet nie ma podobnego nazwiska w końcu, żeby z Malfoy zmienić na Wayland trzeba zostawić trzy literki, wymienić trzy i dodać jedną. Faktycznie są bardzo podobne, wręcz takie same. Może jeszcze można napisać, że Alec to Harry, tylko coś im nie wyszło… W końcu obaj mają ciemne włosy, kolor oczu intensywny, ale autorce kolor się pomylił…
    Tak samo plagiatem można nazwać to, że ludzie piszą mnóstwo opowiadań o Harrym i Draco. To, że się zmieniają, zaczynają być przyjaciółmi. Zazwyczaj wszystko przebiega tak samo. To też jest plagiat?
    A książki o wampirach? Prawie w każdej jest, że nie mogą wychodzić na światło dzienne, piją krew, zmieniają kolor oczu... To też plagiat, skoro wykorzystujemy większość cech z jakiejś książki/dzieła, które ktoś napisał?!
    No bez przesady.
    Też piszę ficki i jestem w stanie powiedzieć, że teraz cokolwiek napiszesz, ktoś może dopatrzeć się w tym plagiatu. Nie jesteśmy w stanie przeczytać wszystkiego, co kiedykolwiek zostało wydane i nie możemy na sto procent powiedzieć, że nasz pomysł jest oryginalny.
    Jednak kiedy coś czytasz, pewne pomysły, rozwiązania, sytuacje zostają Ci w pamięci i trudno się od nich oderwać. Wiem, co mówię. Pewne zachowania, postacie po prostu ciągnął się za tobą i czasami nieświadomie wykorzystujesz je w książkach/dziełach.
    Ja zakochałam się w książkach Cassandry Clare na długo przed choćby pomysłem na film i z niecierpliwością czekałam na każdą kolejną część.
    Pewnie też brzmię jak nastoletnia fanka, która broni swojej ukochanej autorki, ale nie mogę zdzierżyć, jak ktoś pisze "Nie lubię Cassandry Clare. Na wstępie przyznam się, że „Miasto Kości” obejrzałam z bólem, książki nie byłam w stanie przeczytać do końca.", a potem rozwodzi się na temat tej książki bądź całej serii. Recenzent do stając książkę do oceny nie napisze "Sorki, nie mogłem przeczytać do końca, ale opinię napiszę." Dla mnie to jest niepoważne. To takie pisanie swojego zdania na podstawie zdania innych. Zupełnie jakby to było... hmmm? co? Właśnie! Plagiatowanie! Brawo! Sedno sprawy!
    Pewnie nie wiesz także, że (odmiennie jak w Harrym Potterze) Valentine umiera zabity przez swoją córkę, a do głosu dochodzi jego syn. (Voldemort, przypomnę, w ogóle nie miał dzieci). Skoro nie przeczytałaś, to jakim prawem piszesz, że to plagiat. Zazwyczaj pisze się tak na podstawie przeczytania tegoż dzieła i innych splagiatowanych.
    Jestem ciekawa, czy w Diabelskich Maszynach ktoś także doszukał się plagiatu, np. względem Harry'ego Pottera, choć to byłoby już śmieszne i niepoważne.
    Zapraszam na mojego bloga na pewno pełnego plagiatów: http://niebardzozlotychlopiec.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jakoś nie przypominam sobie, żeby w Harrym Potterze Ginny okazała się siostrą Harry'ego, a jej ojciec złym człowiekiem pragnącym sprowadzić demony na świat i zniszczyć Ministerstwo... " Nie, ale w jednym ze sowich ficków Cassandra pisała opowiadanie o Ronie i o Ginny jako o parze, więc jak na mój gust wzięła postacie i motywy z "The Draco Trylogi" i zmieszała je ze swoim fickiem o Ronie i Ginny

      "Jace także nawet nie ma podobnego nazwiska w końcu, żeby z Malfoy zmienić na Wayland trzeba zostawić trzy literki, wymienić trzy i dodać jedną. Faktycznie są bardzo podobne, wręcz takie same. Może jeszcze można napisać, że Alec to Harry, tylko coś im nie wyszło… W końcu obaj mają ciemne włosy, kolor oczu intensywny, ale autorce kolor się pomylił…" W tym momencie się już czepiasz i łapiesz mnie za słówka. Owszem, Cassandra mogła zmienić nazwisko swojego bohaterka, które - nie mogę w to uwierzyć! - jest jej oryginalnym wymysłem, ale fakt, że jest łudząco podobny do Draco z "The Draco Trylogy" dalej pozostaje

      "Pewnie nie wiesz także, że (odmiennie jak w Harrym Potterze) Valentine umiera zabity przez swoją córkę, a do głosu dochodzi jego syn. (Voldemort, przypomnę, w ogóle nie miał dzieci). Skoro nie przeczytałaś, to jakim prawem piszesz, że to plagiat. Zazwyczaj pisze się tak na podstawie przeczytania tegoż dzieła i innych splagiatowanych." O mój Boże, co Ty nie powiesz, naprawdę? Nie, żebym tego nie wyczytała na innych recenzja na goodreads.com ani nie powiedziało mi o tym kilka moich znajomych, które przeczytały książkę.

      "Jestem ciekawa, czy w Diabelskich Maszynach ktoś także doszukał się plagiatu, np. względem Harry'ego Pottera, choć to byłoby już śmieszne i niepoważne." Odnoszę się tylko to głównej serii Cassandry, czyli serii "The Mortal Instruments"
      I, najwidoczniej, nie przeczytałaś linków do artykułów pod moim poprzednim postem o Cassandrze. Ułatwię Ci sprawę:
      http://www.journalfen.net/community/bad_penny/8985.html
      http://wiki.fandomwank.com/index.php/The_Ms._Scribe_Story#The_Ms._Scribe_Story:_An_Unauthorized_Fandom_Biography
      http://wiki.fandomwank.com/index.php/Plagiarism_and_All_That
      http://www.journalfen.net/tools/memories.bml?user=fandom_wank&keyword=Cassie+Claire+and+minions&filter=all
      http://www.fanhistory.com/wiki/Cassandra_Claire

      Poza tym, dodam tylko, że fan fiction to nie jest plagiat, bowiem nie zarabiasz na nim. Jeśli będziesz chciała swoje fan fiction opublikować, jak zrobiła to Cassandra, będziesz musiała zmienić imiona bohaterów i nie będziesz mogła używać nazw własnych (Hogwart, nazwy zaklęć itp.), które zostały wymyślone przez innych autorów. Jeśli chcesz, możesz zrobić tak jak E.L James, która napisała fan fick do Zmierzchu, dodała dużo źle napisanych scen seksu, zmieniła imiona bohaterów i usunęła z nich wątek wampirów i zarobiła miliony :)

      A takie rzeczy jak wampir, wilkołak etc. nie są plagiatami, tylko rzeczami istniejącymi w kulturze Europejskiej (i nie tylko) od wielu setek lat, których autorzy używają w swoich tworach. To część naszej kultury, która jest ogólnodostępna.

      Co do nie przeczytania książek Clare, nie muszę ich czytać, żeby wiedzieć, że to plagiat, no proszę Cię. Nie dostałam ich do recenzji, a nawet gdybym dostała, to i tak oceniłabym je źle. Przez pierwszy tom nie mogłam przebrnąć, bo główna bohaterka była infantylna, Simon był oczywisty, a sama Cassandra na swoim tumblrze pokazała swoją prawdziwą twarz. Są na to dowody (patrz: linki powyżej)

      Pozdrawiam i życzę miłego dnia i weny w pisaniu swoich ficków, które NIE są plagiatem! :)
      Kubek

      PS. The Draco Trylogy to nie książka, a fick na podstawie Harry'ego Pottera, w którym Cassandra plagiatowała innych autorów.

      PS2. Z recenzji polecam: https://www.goodreads.com/review/show/88942648?book_show_action=false&page=1 oraz https://www.goodreads.com/review/show/194979790?book_show_action=false&page=1

      Usuń
    2. J. K. Rowling wyraziła zgodę na publikację opowiadań wykorzystujących postacie, nazwy, miejsca z Harry'ego Pottera. Natomiast Stephanie Mayer nie wyraziła zgody, więc E. L. James nie miała wyjścia i musiała wszystko pozmieniać. Każdy to wie.

      Usuń
    3. ...Przepraszam, o czym ty mówisz? To istnieją jakieś wydane fan ficki na podstawie książek Rowling??
      Poza tym, oczywiście, że Mayer nie wyraziła zgody, ja bym nie chciała by ktoś zarobił na moim pomyśle i przy okazji doszczętnie zniszczył mi bohaterów. Poza tym, E.L. James nie pytała Mayer o zgodę, po prostu zmieniła imiona i wydała 50 Twarzy Grey'a jako własną książkę

      Usuń
  7. Siedzę i myślę o podobieństwach Draco i Jace'a. Kolor włosów, o to chodzi? Nadal nie łapię.
    Rany. Jestem silnie Potterhead, już dobre kilka lat. W tamtym roku zainteresowałam się również DA i seria mnie zachwyciła. Znaczy, nie tak, jak HP, ale mimo wszystko, to dobre książki. Może niezbyt ambitne, ale co kto lubi.
    Czytałam Twoje komentarze, i myślę, jak możesz oceniać książkę, nie czytając jej uprzednio? Gdybyś dostała książkę do oceny, to, nie czytając jej, wystawiłabyś jej złą ocenę? Piszesz, że o książce powiedzieli Ci znajomi, więc nie musisz zapoznawać się dogłębnie z jej treścią. Znasz zabawę w głuchy telefon? No właśnie.
    Mówisz, że postacie są schemantyczne. No dobra, większość jest. I? Czy to świadczy o plagacie? Będziesz teraz twierdzić, że połowa wydanych książek to plagiaty, bo są schematyczne?
    Nie mówię, że to, co tu napisałaś, nie jest prawdą czy coś, bo nie mam o tym zielonego pojęcia. Nie lubię tylko, gdy ktoś ocenia, nie znając drugiej strony medalu, bo czytając posta, miałam wrażenie, że tak jest.
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę zaczęłam czytać, dobrnęłam nawet do jej połowy z tego co pamiętam, ale nie przeczytałam całej, bowiem była dla mnie zbyt schematyczna i nie spodobała mi się, więc tak, mogę wystawić jej ocenę. Nie rozumiem, czemu ty i wiele osób "nie skończenie" książki od razu interpretujecie z "nie przeczytaniem" jej. Po co mam kończyć coś, co mi się nie podoba? Po co mam marnować czas?

      Już nawet nie wchodzi o to, że postacie są schematyczne. Chodzi o to, że Cassandra w swoich fickach popełniła plagiat, nie przyznała się do niego, i próbowała wszystko zatuszować. Do plagiatu nadal nie przyznała i nadal za niego nie przeprosiła, czyli przepisywanie całych fragmentów książek uszło jej na sucho. Nagle, wszystkie swoje prace fan fiction usunęła, by rok później wydać książką, która była bardzo do jej ficków podobna.
      Tutaj nie ma "drugiej strony medalu". Cassandra, która miała korzyści z pisania fan fiction, kradła po całe akapity z książek innych autorów jak i nawet teksty z seriali (np. Buffy która wtedy była popularna), mówiła, że to jej własne, a potem gdy wybuchła z tego afera w internecie zmiotła wszystko pod dywan. To są fakty.

      Linki, które te fakty potwierdzają: http://www.journalfen.net/community/bad_penny/8985.html
      http://wiki.fandomwank.com/index.php/The_Ms._Scribe_Story#The_Ms._Scribe_Story:_An_Unauthorized_Fandom_Biography
      http://wiki.fandomwank.com/index.php/Plagiarism_and_All_That
      http://www.journalfen.net/tools/memories.bml?user=fandom_wank&keyword=Cassie+Claire+and+minions&filter=all
      http://www.fanhistory.com/wiki/Cassandra_Claire

      i recenzje:
      https://www.goodreads.com/review/show/88942648?book_show_action=false&page=1 oraz https://www.goodreads.com/review/show/194979790?book_show_action=false&page=1


      Teraz, zastanów się: skoro Cassandra miała korzyści z pisania ficów i piszą je plagiatowała, skąd masz pewność, że w jej książkach nie znajdą się plagiaty? Cassandra nigdy za swoje przeszłe plagiaty nie przeprosiła.

      Pozdrawiam
      Kubek

      Usuń
    2. Kiepska jestem w te Twoje klocki. Piszesz, że nawet nie skończyłaś pierwszej części z szcześciotomowego cyklu, nie mówiąc o prequelu. Rozumiem, że mogło Ci się nie podobać, rany, okay, nie moja sprawa, co lubisz czytać.
      Wiesz. Okay, nawet, jeżeli masz z tym plagiatowaniem rację - przedstawiłaś twarde dowody, jestem w stanie Ci uwierzyć - czemu wieszasz psy na TMI? Ta książka nie jest znowu taka młoda - pierwsza część wyszła w 2007. Myślisz, że gdyby znalazły się tam jakieś plagiaty, to nadal by ich nie odkryto?
      Owszem, sama odkryłam kilka delikatnych nazwiązań do HP, ale wydaje mi się, że to bardziej smaczki dla Potterheads, którą Cassie również jest, niż jawny plagiat.

      Usuń
    3. Czy ja, twoim zdaniem, wieszam psy na całej serii? Czy w swoim poście pisałam, że cała seria jest plagiatem, że w każdej książce on jest? Przekazałam tylko historię, która zdarzyła się na rok przed wyjście Miasta Kości, i daję decyzję czytelnikowi. Jeśli tobie podobają się książki Cassandry, nie zabraniam ci ich czytać. Piszę tylko, że Cassandra nie jest wcale świętoszkiem.
      Pozostaje jednak fakt, że mimo iż Cassandra popełniła w przeszłości błąd, nie przeprosiła za swoje czyny, straszy ludzi którzy o tym piszą i nadal nie napisała nic, co nie wchodzi w skład jej serii o Shadowhunters. Mówimy tutaj o pisarce, która skopiowała przeszłość Draco z jej The Draco Trylogy i dała ją swojemu głównemu bohaterowi, łącznie z jedną z ostatnich kwestii pierwszego tomu jej serii, który również został skopiowany z jej ficka (czyli, innymi słowy, popełniła plagiat plagiatu, och, przepraszam, "recykling" swojej starej twórczości)
      Wolę sięgnąć po książki osób, które nie kradły wcześniej całych rozdziałów od innych autorów, dziękuję bardzo.

      Pozdrawiam serdecznie
      Kubek

      Usuń
  8. Idąc Twoim tokiem rozumowania, większość książek można nazwać plagiatami, również wspomnianą przez Ciebie "Legendę". Motyw przestępcy i ścigającej go osoby - "Zbrodnia i kara", antyutopijny świat - "Igrzyska śmierci". Naprawdę uważam że niemożliwym jest napisanie książki, która w żadnym miejscu nie jest inspirowana jakimś innym tekstem kultury. Przykłady można by wymieniać w nieskończoność. A książek podobnych do HP jest cała masa, może nie czytajmy ich bo mogą być plagiatami? Jako przykład mogę podać tu serię o Percym Jacksonie, która ma mnóstwo fanów, a jednak można zauważyć tu podobieństwa do cyklu autorstwa Rowling: chłopiec, który dowiaduje się, że nie jest zwykłym nastolatkiem, czeka go misja do wypełnienia, wszystko ostatecznie prowadzi do walki ze złym przeciwnikiem, a na dodatek ma dwójkę najlepszych przyjaciół, chłopca i dziewczynę. O rety, chyba właśnie odkryłam plagiat! Fanfiction to właśnie tylko fanfiction, ludzie czerpią inspirację z przeróżnych filmów, książek etc, nie było to osobną książką. Rozumiem, że DA może Ci się nie podobać, jednak moim zdaniem niepotrzebnie się oburzasz, zwłaszcza że w poprzednim poście na ten temat z góry oceniłaś tę serię nawet jej nie czytając. I naprawdę czekam, aż napiszesz książkę, w której nie będzie można dostrzec podobieństwa do żadnego z powstałych już tekstów kultury, życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko, co właśnie opisałaś to motywy, na podstawie których opiera się setki tysięcy książek (jeśli nie cała kultura) i nie jest to plagiat, bo nikt nie ma do nich praw autorskich. Ale już kradzież dialogów i opisów, napisanych przez inne osoby już nią jest, co robiła Cassandra gdy publikowała swoje fan fiction.
      A "inspiracja" to co innego niż fan fiction. Gdy się czymś inspirujesz, to nie używasz już stworzonych przez innych bohaterów. Podczas pisania czegoś, co jest "inspiracją" możesz korzystać z podobnych motywów, chociaż by tych wskazanych przez Ciebie. Fan fiction to korzystanie z już stworzonych światów lub bohaterów.


      "I naprawdę czekam, aż napiszesz książkę, w której nie będzie można dostrzec podobieństwa do żadnego z powstałych już tekstów kultury, życzę powodzenia." a kto powiedział, że już owej książki nie napisałam? ;)

      Pisząc o plagiacie Cassandry nie zmuszam czytelnika do rzucenia jej książek w kąt. Jeśli Ci się podobają, to możesz je czytać. Jednak warto mieć świadomość, że ktoś taki jak Cassandra popełnił plagiat w przeszłości i uszło jej to zupełnie na sucho.
      Pozdrawiam serdecznie!
      Kubek

      Usuń