środa, 1 sierpnia 2012

Cassandra Clare, czyli jak zarobić na plagiacie


Cassandra Clare, amerykanka, jest pisarką sławną. A przynajmniej sławną w strefie Young Adult Novel, czyli książek dla tzw. młodych dorosłych.  Jej książki widnieją na liście bestsellerów New York Times, i plotki głoszą że za swoją trzecią serię („The Dark Artifices Trilogy”) podpisała kontrakt opiewający na sześć cyfr. W przyszłym roku wychodzi film na podstawie pierwszej książki („Miasto Kości”) z jej najpopularniejszej serii „Dary Anioła”, w rolach głównych występuje Lily Collins, Jamie Campbell Bower i Robert Sheehan. 

Ale zanim Cassandra Clare stała się sławną pisarką Young Adult Novel, pisała ona fanficki. Jej „The Draco Trylogy” swojego czasu było bardzo popularne na portalu fanfiction.net i zyskała sobie ona rzeszę fanów.

Zanim Cassandra Clare była bestsellerową pisarką, była również plagiatorką.

Drodzy czytelnicy, plagiat, czyli kopiowanie czyjegoś pomysły lub pracy bez zgody/wiedzy autora, to jedna z najgorszych rzeczy, jaka może się zdarzyć w pisarstwie. Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli ktoś raz popełni plagiat i nie zostanie przyłapany, będzie to robił przez czas dłuższy. Albo do końca swoich pisarskich dni.

Ale przejdźmy do historii.

Cassandra była bardzo popularna wśród fanów Harry’ego Pottera. BARDZO popularna. Tak popularna, że kiedy wstawiła swój adres domowy na livejournala, fani wysyłali jej drobne – lub nie tak drobne - podarki. A gdy zepsuł/został jej skradziony laptop, fani uzbierali na nowy pieniądze. Innymi słowy, Cassandra czerpała ze swojej sławy ile tylko mogła.

Aż niespodziewanie jej ficki zostały usunięte z serwisu fanfiction.net. Dlaczego? Na początku nikt nie wiedział.

         Potem okazało się, że Cassandra jest plagiatorką

         I nie mówię tutaj o plagiacie w stylu „ukradła cytat czy dwa”, co również robiła, chociażby kradnąc kwestie z seriali takich jak „Buffy the Vampire Slayers”.  Cassandra przepisywała niekiedy całe akapity, zmieniając imiona bohaterów. I uważała, że jeśli napisała w posłowiu autorski, ze „inspirowała się tą i tą serią/książką, ale nie pamięta jej autorki” to wszyscy jej wybaczą. Nie.

         Zarządzający fanfiction.net usunęli „The Draco Trylogy” bez żadnej informacji (ponoć), Clare dowiedziała się o tym dopiero później (co było wierutnym kłamstwem, bo dostała o tym kilka wiadomości, a jej fanfiction zostało zrecenzowane na kilkadziesiąt dni przed usunięciem, przez dziewczynę, którą owo oskarżenie wysłała do redakcji ff.net i która o „dziwnym podobieństwie” w owej recenzji napisała). W tym czasie rozpętało się małe piekło, bo Cassandra miała bardzo silnych sojuszników. Holly Black, inna pisarka YA Novel która jest przyjaciółką wyżej wymienionej, jest też prawnikiem i gdzieś pomiędzy tysiącami wiadomości, Cassandra wspomniała o tym nie raz i nie dwa. Ludzie, którzy bronili Cassandrę i nazywali jej plagiat najzwyklejszą „parafrazą” argumentowali, że „na fanfiction.net jest dużo więcej tekstów, które plagiatują innych autorów i wszyscy uwzięli się na Cassandrę bo jest popularna i ma świetne teksty”. A Cassandra zamiast napisać od nowa poszczególne sceny/rozdziały, co zrobiła? Skontaktowała się z autorkami, które plagiatowała i zapytała się ich, czy może użyć ich scen w swoim fanfiction (dopiero po fakcie, ale co tam!, przecież się z nimi skontaktowała, to najważniejsze).

         Za swój plagiat nigdy nie przeprosiła, a nawet teraz o to pytania mówi, że „tylko się inspirowała”.

         Teraz, kilka lat po całym incydencie, Cassandra Clare jest autorką sukcesywnie pnącą się na listach bestsellerów, jej książki mają bardzo dużą liczbę fanów, a po filmie może być ich jeszcze więcej. Więc dlaczego piszę tego posta, chociaż mogłabym machnąć ręką i powiedzieć „Co mnie to obchodzi?”. Obchodzi mnie, bo teraz, gdy wiem co zrobiła Cassandra, jak mogę być pewna, że jej książki też nie są plagiatem? Nie znam aż tak dobrze wszystkich filmów i seriali, oraz nie jestem obeznana w świecie popkultury tak bardzo, jakbym chciała. Odkąd usłyszałam i przeczytałam o całej tej sprawie, postanowiłam nigdy nie tknąć książek Cassandy Clare. Bo jak, mogę być pewna, że jej słowa to JEJ słowa? Widomym jest wśród nielicznych jest fakt, że Cassanda w książkach plagiatuje swoje fanficki. Jako osoba która lubi pisać, uważam plagiat za coś najgorszego i nie do wybaczenia. Dlatego każdemu odradzam czytanie książek Cassandry Clare, nie dlatego że są słabe (chociaż czytałam całkiem sporo niezbyt przychylnych opinii o jej serii), bowiem nigdy ich nie czytałam, ale dlatego iż większość ludzi nie wie o jej przeszłości. I dlatego, że Cassandra uszła z tym na sucho, BA! Nawet na tym zarobiła. 

 

Kilka przykładów plagiatu:

Draco Sinister, Chapter 9

"Weasley," said Draco, looking as if ever word was being dragged out of him with a fishhook, "I, uh, I know that I haven't always been the easiest guy to get along with. And I know that in an ideal world, you would never have chosen me for a friend, or me you, for that matter. But given what you've done for me, and everything we've been through lately, I just wanted to say that I've come to regard you as someone...as someone...someone that I've met."

 

Red Dwarf, season 5: "Holoship"

RIMMER: Look, I'm not much good at big speeches, and I know I haven't

always been an easy guy to get on with. And I know that, given the

choice, I probably wouldn't have chosen you as friends. But, I just

want to say ... that over the years, ... I have come to regard you ...

as ... people ... I met. I'd just better go, OK?

 

 

To tylko jeden z WIELU przykładów. Do czytania, jeśli chcecie wiedzieć więcej, ponieważ ja tylko zadrapałam cały problem:

http://www.journalfen.net/community/bad_penny/8985.html

http://wiki.fandomwank.com/index.php/The_Ms._Scribe_Story#The_Ms._Scribe_Story:_An_Unauthorized_Fandom_Biography

http://wiki.fandomwank.com/index.php/Plagiarism_and_All_That

http://www.journalfen.net/tools/memories.bml?user=fandom_wank&keyword=Cassie+Claire+and+minions&filter=all

http://www.fanhistory.com/wiki/Cassandra_Claire

 

 


niedziela, 1 kwietnia 2012

Kilka pisarskich porad i nie tylko

Bardzo lubię zbierać porady pisarskie. Nie tylko dlatego, że są przydatne, ale dlatego też, że dają mi inne spojrzenie na proces pisania i jak to wygląda u innych.

Margaret Atwood
1. Take a pencil to write with on aeroplanes. Pens leak. But if the pencil breaks, you can’t sharpen it on the plane, because you can’t take knives with you. Therefore: take two pencils.
2. If both pencils break, you can do a rough sharpening job with a nail file of the metal or glass type.
3. Take something to write on. Paper is good. In a pinch, pieces of wood or your arm will do.
4. If you’re using a computer, always safeguard new text with a ­memory stick.
5. Do back exercises. Pain is distracting.
6. Hold the reader’s attention. (This is likely to work better if you can hold your own.) But you don’t know who the reader is, so it’s like shooting fish with a slingshot in the dark. What ­fascinates A will bore the pants off B.
7. You most likely need a thesaurus, a rudimentary grammar book, and a grip on reality. This latter means: there’s no free lunch. Writing is work. It’s also gambling. You don’t get a pension plan. Other people can help you a bit, but ­essentially you’re on your own. ­Nobody is making you do this: you chose it, so don’t whine.
8. You can never read your own book with the innocent anticipation that comes with that first delicious page of a new book, because you wrote the thing. You’ve been backstage. You’ve seen how the rabbits were smuggled into the hat. Therefore ask a reading friend or two to look at it before you give it to anyone in the publishing business. This friend should not be someone with whom you have a ­romantic relationship, unless you want to break up.
9. Don’t sit down in the middle of the woods. If you’re lost in the plot or blocked, retrace your steps to where you went wrong. Then take the other road. And/or change the person. Change the tense. Change the opening page.
10. Prayer might work. Or reading ­something else. Or a constant visual­isation of the holy grail that is the finished, published version of your resplendent book.

Neil Gaiman
1. Write.
2. Put one word after another. Find the right word, put it down.
3. Finish what you’re writing. Whatever you have to do to finish it, finish it.
4. Put it aside. Read it pretending you’ve never read it before. Show it to friends whose opinion you respect and who like the kind of thing that this is.
5. Remember: when people tell you something’s wrong or doesn’t work for them, they are almost always right. When they tell you exactly what they think is wrong and how to fix it, they are almost always wrong.
6. Fix it. Remember that, sooner or later, before it ever reaches perfection, you will have to let it go and move on and start to write the next thing. Perfection is like chasing the horizon. Keep moving.
7. Laugh at your own jokes.
8. The main rule of writing is that if you do it with enough assurance and confidence, you’re allowed to do whatever you like. (That may be a rule for life as well as for writing. But it’s definitely true for writing.) So write your story as it needs to be written. Write it ­honestly, and tell it as best you can. I’m not sure that there are any other rules. Not ones that matter.

George Orwell
1. Never use a metaphor, simile, or other figure of speech which you are used to seeing in print.
2. Never use a long word where a short one will do.
3. If it is possible to cut a word out, always cut it out.
4. Never use the passive where you can use the active.
5. Never use a foreign phrase, a scientific word, or a jargon word if you can think of an everyday English equivalent.
6. Break any of these rules sooner than say anything outright barbarous.

i jeden z moich ulubionych: 

John Steinbeck
1. Abandon the idea that you are ever going to finish. Lose track of the 400 pages and write just one page for each day, it helps. Then when it gets finished, you are always surprised.
2. Write freely and as rapidly as possible and throw the whole thing on paper. Never correct or rewrite until the whole thing is down. Rewrite in process is usually found to be an excuse for not going on. It also interferes with flow and rhythm which can only come from a kind of unconscious association with the material.
3. Forget your generalized audience. In the first place, the nameless, faceless audience will scare you to death and in the second place, unlike the theater, it doesn’t exist. In writing, your audience is one single reader. I have found that sometimes it helps to pick out one person—a real person you know, or an imagined person and write to that one.
4. If a scene or a section gets the better of you and you still think you want it—bypass it and go on. When you have finished the whole you can come back to it and then you may find that the reason it gave trouble is because it didn’t belong there.
5. Beware of a scene that becomes too dear to you, dearer than the rest. It will usually be found that it is out of drawing.
6. If you are using dialogue—say it aloud as you write it. Only then will it have the sound of speech.

A jakie porady ma dla młodych pisarzy Stephen King w swojej książce " Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika"? (gorąco polecam, naprawdę dobra lektura, zawiera nie tylko porady jak pisać, ale i anegdotki oraz przemyślenia Kinga)

" Z drugiej strony - strony Jamesa Joyce'a - mamy Harper Lee, autorkę tylko jednej powieści (znakomitej >>Zabić drozda<<). Inni, jak James Agee, Malcolm Lowry i (jak dotąd) Thomas Harris wydali ich pięć [książek] bądź mniej. I w porządku, ale zastanawiam się zawsze nad dwoma rzeczami: Ile czasu zabrało im napisanie tych książek i co robili przez resztę czasu? Tkali dywany? Organizowali jarmarki kościelne? Uświęcali śliwki? Prawdopodobnie brzmi to bezczelnie, ale wierzcie mi, jestem szczerze ciekaw. Jeśli Bóg sprawił, że potrafią coś robić, czemu, na miłość boską, tego nie robią?"

"Wsze miejsce pracy może być (a prawdopodobnie nawet powinno, chyba już to sugerowałem) bardzo skromne i tak naprawdę potrzebujecie tylko jednego: drzwi, które zdecydujecie się zamknąć. Zamknięte drzwi to was sposób na oznajmienie światu i sobie, że poważnie podchodzicie do sprawy. Postanowiliście zająć się pisaniem i nie ograniczacie się tylko do gadania"

"Nie czekajcie na muzę. Jak mówiłem, to uparty facet, zupełnie niepodatny na twórczą gadaninę. Nie mówimy tu o tabliczce do rozmów z duchami ani o świecie ponadzmysłowym, lecz o pracy równie zwyczajnej jak kładzenie rur czy kierowanie dalekobieżnymi ciężarówkami. Waszym zadaniem jest dopilnować, by muzy wiedzieli, gdzie was znaleźć co dzień od dziewiątej do południa bądź od siódmej do trzeciej. Jeśli będą wiedzieć, zapewniam was, że wcześniej czy później zjawią się, paląc cygara i rozsiewając czary"

"Wierzę,że tak naprawdę historie tworzą się same. Zadaniem pisarza jest zapewnić im miejsce, w którym mogą rosnąć (i oczywiście zapisać je dla potomności). Jeśli widzicie to podobnie (albo przynajmniej próbujecie), możemy razem pracować. Jeżeli natomiast uważacie, iż oszalałem, świetnie - nie będziecie pierwsi."

 

sobota, 7 stycznia 2012

Malazańska Księga Poległych tomy 1-3


               Dzięki serialowi „Gra o Tron” zrobionemu przez HBO znacznie więcej osób wie, kim jest George R. R. Martin. No bo któż nie mógłby się oprzeć Seanowi Beanowi z mieczem i futrem? Dzięki serialowi popularność sagi „Pieśni Lodu i Ognia” wzrosła niewyobrażalnie.
               Jest, przynajmniej w moim mniemaniu, jednak osoba, która przewyższa kunsztem literackim Martina. I nie, nie mówię tutaj o Tolkienie. Gdyby zrobiono serial na podstawie serii, o której zaraz będę pisać, musiałby się on ciągnąć przynajmniej przez sześć, może siedem lat.
               Steven Erikson z wykształcenia archeolog i antropolog, mieszkający w Kanadzie, jest osobą której według mnie Martin mógłby tylko i wyłącznie czyścić buty. Zapomnijcie o sadzie „Pieśni Lodu i Ognia” bo przy „Malazańskiej Księdze Poległych” to PIKUŚ.
                „Malazańska Księga Poległych” jest sagą niezwykłą. Ma ona dziesięć tomu (w Polsce od tomu trzeciego książki są dzielone na dwie część gdyż są tak grube) a tom ostatni, wydany w zeszłym roku w twardej oprawie waży około półtora kilo.
               Robi wrażenie nie?
               Cała seria rozgrywa się w Imperium Malazańskim oraz na jego pograniczach. Cesarzowa owego imperium, Laseen, która zdobyła tron w krwawy sposób, dzięki swojej armii poszerza granice państwa. W swoich szeregach ma Podpalaczy Mostów którzy są jednymi z głównych bohaterów,  i cóż, są trochę szaleni. Ich motto: „Wchodzimy pierwszy, wychodzimy ostatni”. Jest to grupa przeszkolonych saperów, która zawsze wysyłana jest na zwiady. Robią podkopy, przygotowują grunt dla armii, tego typy rzeczy. Są specyficzną zbieraniną postaci, które na pierwszy rzut oka zupełnie do siebie nie pasują. Jednak w miarę wgryzania się w historię czytelnik widzi, że Podpalacze to rodzina. Dziwna, ale rodzina. Warto tu nadmienić o kilku ważnych dla historii postaciach: czarodzieju Szybkim Benie, rekrutce Żal, sierżancie Sójeczce, skrytobójcy Kalamie, saperze Skrzypku. Mamy jeszcze kapitana Parana, którego przydzielili do tej „zgrai”, wysoko urodzonego mężczyznę, który nie ma zielonego pojęcia co ma robić i razem z czytelnikiem odkrywa coraz to nowe fakty dotyczące świata Malazańskiego.
               Pierwszy tom rozpoczyna się powoli i czytelnik myśli, że nie przebrnie przez powieść. Jednak z każdą kolejną stroną jest coraz lepiej. Bo historia (i to jaka!) jest wciągająca. Bo Podpalacze Mostów bohaterami najważniejszymi nie są. Oprócz nich przez wszystkie tomy przewijają się Ascendenty, Jednopochwyceni i inne, znacznie dziwniejsze gatunki. Erikson stworzył tak wielką ilość bohaterów, że przed każdym tomem czytelnik ma „Dramatis Personae” oraz mapkę świata i miast, w których rozgrywa się akcja poszczególnego tomu. Na końcu jest Glosariusz, czyli spis miejsc i podziału hierarchii w poszczególnych miastach/Domach.
               „Malazańska Księga Poległych” dzieje się w czasach wojny. Walki są opisane perfekcyjnie (czytając trzeci tom w niektórych miejscach musiałam się zatrzymać i na moment odetchnąć), trup ścieli się gęsto. I to nie tylko wśród anonimowych żołnierzy, ale i wśród znanych nam bohaterów… Erikson pisze nie tylko o wojnie, ale i o poświęceniu i odwadze. Pisze o tym, jak bardzo ludzie są okrutni i jak wiele cierpienia są w stanie zadać innym by uzyskać swój cel. Jest to też saga o zemście i o manipulacjach bogów. O utracie wiary i o jej odkrywaniu. O posiadaniu władzy i utracie. Jego opisy są precyzyjne, jakby opisywał miejsca istniejące, które on sam widział kiedyś na oczy. Po wgryzieniu się w tom pierwszy historia nie puszcza, dopóki się książki nie skończy. I do póki nie zacznie się kolejnego tomu. Erikson bowiem potrafi zaskakiwać. W końcu wojna to wojna i zdarzają się na niej rzeczy nieprzewidywalne, szokujące i w końcu łamiące serce. Książki Eriksona w szczególny sposób się zazębiają. Gdy kapitan Paran myśli o swojej siostrze Felisin i ma nadzieję, że nic jej nie jest, czytelnik może tylko głośno westchnąć. Bo on już wie. I nie jest to wiedza zbyt przyjemna.
               Z całym szacunkiem dla George’a R. R. Martina, ale moim zdaniem może on Eriksonowi czyścić buty. Bowiem „Malazańska Księga Poległych” to jedna z lepszych serii jakie czytałam. Jestem po trzech tomach (czterech książkach) i chcę więcej. Z tego co znalazłam w internecie Erikson już zapowiedział jeszcze dwie trylogie dziejące się w Malazańskim świecie. I dzięki stwórcy! Jestem pełna podziwu dla jego kunsztu i regularności. Na piąty tom sagi Martina czytelnicy musieli czekać sześć lat. Erikson wydaje książki w częstotliwości jedna na rok/dwa lata.
               Steven Erikson i jego Wspomnienie lodu: Jasnowidz dostaje u mnie 10 tak jak i cała seria
                
               Wydawnictwo: MAG
               Rok wydania: 2002
              

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Podsumowanie książkowe 2011

1. Anne Rice - Interview with the Vampire
2. Agatha Christie - And then there were none
3. Lynn Flewelling - Glimpses
5. Michail Bulhakow - Master and Margarita
6. Anne Rice - Vampire Lestat
7. Douglas Adams - The Long Dark Tea-Time of the Soul
8. Agatha Christie - The Mystery of the Blue Train
9. Ursula K. Le Guin - The Tombs of Atuan
10. Julia Child - My Life in France
11. Mike Resnick - Stalking the Unicorn
12. Charlaine Harris - Dead Reckoning
13. Charlotte Brontë - Jane Eyre
14. Ursula Le Guin - A Wizard of Earthsea
15. Ursula Le Guin - The Tombs of Atuan
16. Ursula Le Guin - The Other Wind
17. J.R.R. Tolkien - The Lord of the Rings: Fellowship of the Ring
18. Makr Carey - Thicker than water
19. Gail Carriger - Souless
20. Jim Butcher - Storm Front
21. Kate Griffin - A Madness of Angels
22. Steven Erikson - Gardens of the Moon
23. Mike Carey - The Naming of the Beasts
24. Charlotte Bronte - Jane Eyre
25. Mike Resnick - Stalking the Unicorn
26. Chareen Harris - Dead Reckoking
27. Rachel Cane - Lord of Misrule
28. Jim Butcher - Fool Moon
29. Kevin Hearne - Hounded
30. Ben Aaronovitch - Rivers of London
31 .Terry Pratchett - Wyrd Sisters
32. F. S Fitzgerald - Beutiful and Damned
33. Sergey Lukyanenko - Labyrinth of Reflections
34. Steven Erikson - Deadhouse Gates
35. Steven Erikson - Memories of Ice part 1
36. Henning Mankell - Faceless Killers
37. Stephen King - The Dark Tower: The Gunslinger
38. Douglas Adams - The Hitchhiker's Guide to the Galaxy

*The first book you read in 2011: Anne Rice "Wywiad z Wampirem"
*The last book you finished in 2011: Dlouglas Adams "Autostopem przez Galaktykę"
*The first book you will finish (or did finish!) in 2012: Karen Blixen "Pożegnanie z Afryką"
*The book series you read the most volumes of in 2011: Ursula le Guin "Cykl Zemiomorze"
*The book that disappointed you: JHenning Mankell "Morderca bez twarzy" po serialu "Wallander" naprawdę spodziewałam się czegoś więcej. Serial jak najbardziej polecam!
*The book you liked better than you expected to: Douglas Adams "Autostopem przez galaktykę" chcę kolejne tomy teraz plus Steven Eriskon i jego seria "Malazańska Księga Poległych", jak się wciągnie to się nie puści. Poważnie, uważam że Eriskon jest geniuszem i nawet Gra o tron nie jest w stanie go przebić (TAK, powiedziałam to tylko i wyłącznie na podstawie serialu i paru pierwszych stron książki).
*The hardest book you read in 2011 (topic or writing style): tutaj chyba jednak wygrała Bronte i "Dziwne losy Jane Eyre" bo naprawdę momentami miałam problemy ze stylem.
The funniest book you read in 2011: Adams "Autostopem przez Galaktykę" bo humor był podany wręcz idealnie.
*The saddest book you read in 2011: seria o Felixie Castorze (bo on ciągle dostaje po dupie i ja bardzo tego nie lubię, bo kocham Felixa całym moim serduszkiem) i seria "Malazańska Księga Poległych" bo wiecie, wojna i te sprawy i dużo ludzi umiera i panoszą się nieszczęścia. Dodajcie do tego ambicje ludzi i ascendentów i macie mieszankę wybuchową.
*The shortest book you read in 2011: Lynn Flewelling "Glimpses" kilka opowiadań które odrobinę mnie zawiodły (szczególnie ta "spicy" scena miedzy Seregilem a Aleciem. Po tylu yaoicach i slashach chyba liczyłam na zbyt dużo...)
*A book that you discovered in 2011 that you will definitely read again:Fitzgerald "Piękni i przeklęci" bo będę musiała chyba porobić notatki i po przepisywać kilka zdań dla potomności i edukacji literackiej.
*A book that you never want to read again: Chareen Harris - Dead Reckoking. Pewnie po raz kolejny zrrobię błąd i sięgnę po książkę o Sookie Stackhouse i po przeczytaniu jej powiem "dlaczego znowu to zrobiłam?"
*And finally, make a New Year's Resolution: podnieśmy poprzeczkę: 50 książek. Prawie doszłam do 40, ale ponieważ jestem zbyt leniwa, przeczytałam tylko 38 co jest takim średnim wynikiem (kiedyś czytałam więcej). Plus skończyć całą "Malazańską Księgę Poległych", bo od trzeciego do dwunastego/trzynastego tomu (nie wiem ile jest ich dokładnie) wydania są dzielone na dwie książki, więc będzie zabawnie...

A co w 2012? Chcę skończyć całą "Malazańską Księgę Poległych" to to gówno jest NAPRAWDĘ DOBRE. Chcę też w końcu się wziąć za parę klasyków i obrzucić błotem jedną książkę young adult. Będzie trochę o plagiacie (I'm watching you Cassandra Clare!), będzie dużo o filmach bo nie oszukujmy się, jeśli chodzi o filmy jestem strasznie podekscytowana (na Avengersów pójdę do kina przynajmniej trzy razy, nawet jeśli film mnie zawiedzie, a mam nadzieje, że tego nie zrobi). Będzie równie dużo o komiksach i może o ich kreskowych adaptacjach (i nie tylko). Oczywiście, ponieważ jestem fanką, nie zabraknie jednej, albo dwóch, albo i nawet dziesięciu notek o aktorach.

Niedługo oczekujcie notki o Marvelu, bo zaczytuję się w ich komiksach. Ze szczególnym uwzględnieniem Tony'ego Starka, parę słów również będzie o Czarnej Wdowie.
Do zobaczenia!