niedziela, 18 grudnia 2011

Douglas Adams - Autstopem przez Glaktykę

                Bardzo żałuję, że książka „Autostopem przez Galaktykę” nie jest znana w szerszych, nie fantastycznych kręgach. Żałuję również, że tak mało osób w Polsce obejrzało film na jej podstawie.  Na początku „Autostopem przez Galaktykę” było  wieczorną audycją radiową w BBC. Zdobyła ona rzesze fanów, a przewodnik po świecie Adamsa napisał sam Gaiman.  „Autostopem przez Galaktykę” jest trylogią w pięciu tomach, co powinno uprzedzić czytelnika, że czytanie będzie jazdą bez trzymanki.
Cała historia zaczyna się bowiem dosyć absurdalnie. Główny bohater Arthur Dent, który jest najzwyklejszym w świecie Brytyjczykiem, marzącym o spokoju i filiżance herbaty, staje przed dosyć nieoczekiwanym zjawiskiem. Dent bowiem mieszka w domu, który okazuje się stać na trasie budowy nowej autostrady i rada miasta zdecydowała się go… no cóż, zburzyć. Plany budowy bowiem zostały wywieszone tablicy ogłoszeń w piwnicy, w której zepsuło się światło i schody, w zamkniętej szafce na akta stojącej w nieużywanym klozecie na którego drzwiach wisiała kartka z napisem: „UWAGA! ZŁY LEOPARD!” z których Arthur niewiele jednak się dowiedział.
                Dalej jest już tylko lepiej. Albo gorzej, zależy z jakiego punktu widzenia patrzymy. Okazuje się bowiem, że jeden z przyjaciół Arthura jest kosmitą. Ford Prefect który  utknął na Ziemi piętnaście lat temu i przewidział dzięki swoim pozaziemskim urządzeniom, że za kilkanaście mitu życie Ziemi zakończy się z hukiem . Postanowił więc zabrać Arthura, który w ramach protestu położył się pod buldożerami, na piwo. Z racji tego, że naszą planetę okrążyły statki Vogonów mające za zadanie zniszczyć naszą planetę, bowiem Ziemi stoi na drodze najnowszej trasy międzygalaktycznej.   Jak się okazuje, Ford ma ze sobą kciuk elektroniczny sub-eta machacz, dzięki któremu Ford i Arthur, cóż, złapali okazję. Nagle znaleźli się na statku kosmitów – Vogonów , paskudnych kosmitów, którzy mają świra na punkcie biurokracji i którzy nigdy nikomu nie powinni czytać swoich wierszy. Po wyrzuceniu ze statku zostają zabrani przez kolejny pojazd, z jeszcze dziwniejszą załogą i jeszcze dziwniejszym celem podróży.
                 Adams pisze zabawnie i z puentą, przedstawia Ziemię i wszechświat jako miejsca absurdalne. Na przykład: jaką rzecz powinien posiadać każdy autostopowicz podróżujący przez galaktykę? Ręcznik. Bo jeśli ma ręcznik, to osoba podrzucająca autostopowicza pomyśli, że ten ma również szczoteczkę do zębów, ubranie na zmianę, piżamę, mydło, szampon i tym podobne rzeczy. Z książki dowiedziałam się również, że ludzie są trzecim najinteligentniejszym gatunkiem na świecie, drugie miejsce bowiem zajmują…delfiny. A pierwsze? Żeby się przekonać, musicie sięgnąć po książkę.  Bo naprawdę warto. Pomiędzy specyficznym humorem Adamsa lawirują przezabawne postacie takie jak użalający się nad sobą robot Marvin (w filmie podkłada mu głos Alan Rickman) oraz szalony prezydent galaktyki. Nie wspominając już o Arthurze i Fordzie. Książkę (jak i film) gorąco polecam!
                Wystawiam książce 9,5 i nie mogę doczekać się kolejnych części. 


Wydawnictwo: Salamandra
Liczba stron: 208
Rok wydania:1994

4 komentarze:

  1. Najlepsza część dopiero przed tobą. Cyd i ja jesteśmy fankami Douglasa Adamsa, choć ona bardziej Denta, a ja bardziej Dirka Gently'ego. Od tytułu wzięłyśmy też nazwę naszego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam "Długi mroczny podwieczorek dusz" ale to było dawno temu. Jedyny szczegół chyba jaki mi utkwił w pamięci to lodówka :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam ją, ale z tego co pamiętam w innej oprawie. Nie miałam pojęcia, że na jej podstawie powstał film! Muszę ją przeczytać ponownie, bo kompletnie nie pamiętam nic!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ksiązka to jeden wielki EPIC WIN :D

    OdpowiedzUsuń